
We Francji zbliżają się wybory lokale, a przy tej okazji kandydaci ujawniają ciekawe fakty. Centroprawicowa kandydatka na mera Paryża Valérie Pécresse oskarża państwo, że nie przeciwdziała eksplozji kradzieży w stołecznym transporcie publicznym.
Ilość kradzieży w paryskim metrze i podmiejskim RER wzrosły o 59% w porównaniu do ubiegłego roku. Wg Valérie Pécresse winne jest państwo, które zmniejszyło ilość policjantów przeznaczonych do pilnowania transportu.
Według danych opublikowanych przez Ile-de-France Mobilités (IDFM) – organ nadzorujący transport publiczny w regionie paryskim – kieszonkowcy w metrze i RER stali się prawdziwą plagą. Tylko w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy tego roku ilość kradzieży wzrosła o 59% w porównaniu z analogicznym okresem 2018 r .
Zgłoszono 7485 przypadków w porównaniu z 4721 rok wcześniej. W dodatku nie wszyscy poszkodowani idą na policję, bo zdają sobie sprawę, że szanse odzyskania portfeli i torebek są praktycznie żadne.
Kradzieże bez użycia przemocy stanowią ponad dwie trzecie takich przestępstw i wzrosły o 74% – 5 093 wobec 2920 w 2018 r. Kradzieże u życiem przemocy wzrosły o 33%, z 2392 do 1801.
Valérie Pécresse, która w radzie regionu odpowiada za IDFM zapowiada ogłoszenie nowego planu bezpieczeństwa. Ulubione miejsca kieszonkowców to Châtelet-Les-Halles, Opera-Auber-Havre Caumartin, La Défense i stacje metra wokół miejsc turystycznych.
Tymczasem policjantów zajmujących się walką z przestępczością w transporcie publicznym znacznie ubyło, z 1350 funkcjonariuszy w 2015 roku do 1000 obecnie. Region Île-de-France zatrudnił w tym czasie ze swoich środków 785 dodatkowych pracowników metra, w tym agentów ochrony.
Kieszonkowcom sprzyja też coraz większe zatłoczenie paryskiego metra. Ostatnio wyliczono, że na metr kwadratowy wagonu przypada w szczycie nawet ponad czterech pasażerów. W ostatnich latach przybyło dziennie prawie ćwierć miliona pasażerów dziennie, co jest ubocznym skutkiem walki władz Paryża z ruchem samochodowym.
Źródło: Le Figaro/ Le Parisien