
Przywódcy formatu normandzkiego (Ukraina, Rosja, Niemcy, Francja) spotkają się 9 grudnia w Paryżu w sprawie trwającego ponad 5 lat konfliktu na wschodzie Ukrainy. Po przyjęciu rosyjskich warunków, czyli zgody Ukrainy na tzw. formułę Steinmeiera (specjalny status dla kontrolowanego przez separatystów Donbasu oraz wycofanie wojsk i uzbrojenia z trzech odcinków frontu) spotkanie było przewidywalne, ale jego ideologiczna otoczka już nie.
W oświadczeniu Pałacu Elizejskiego napisano, że nadszedł czas spotkania z uwagi na „poczynione od lata znaczne postępy w negocjacjach, które umożliwiły w szczególności wycofanie wojsk z kilku newralgicznych rejonów i które otworzą nowy etap wdrażania porozumień mińskich”.
Wg AFP, prezydent Francji, chcąc doprowadzić do zbliżenia Unii Europejskiej z Rosją, widzi w kwestii Ukrainy możliwość wspólnego – Europy i Moskwy – rozwiązywania problemów kontynentu.
I tu nowość. Okazuje się, że Macron nadal brnie w swoje przekonanie o „śmierci mózgowej” NATO i nie tylko wypełnia ustalenia ze swojego spotkania z Putinem z 19 sierpnia w Brégançon, ale prowadzi politykę zbliżania UE do Moskwy.
Francuski prezydent chce udowodnić, że „Europa wraz z Rosją” jest w stanie wspólnie rozwiązać problemy kontynentu, pokazując, że nie musi tu być miejsca dla roli chorego NATO. Taka jest przynajmniej wymowa informacji na temat grudniowego spotkania francuskich mediów.
Przywódcy Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji spotkali się w sprawie konfliktu w Donbasie po raz pierwszy w Normandii w czerwcu 2014 roku i stąd nazwa „formatu normandzkiego”. Po raz ostatni tzw. czwórka normandzka obradowała w Berlinie w październiku 2016 roku.
W spotkaniu w Paryżu po raz pierwszy weźmie udział nowy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Będzie to jednocześnie pierwsze osobiste spotkanie Zełenskiego z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Źródło: PAP/ AFP/ Le Figaro