Łączewski nie jest już sędzią. Teraz przekonuje: Nie mam się czego wstydzić

Sędzia Wojciech Łączewski. Foto: PAP
Sędzia Wojciech Łączewski. Foto: PAP

Od poniedziałku Wojciech Łączewski nie będzie już sędzią. Traci też immunitet. Twierdzi, że nie boi się prokuratury.

Sędzia Wojciech Łączewski, który skazał m.in. byłe kierownictwo CBA za nielegalne operacje, od poniedziałku nie będzie już pełnił swojej funkcji. Z funkcji sędziego zrezygnował w październiku.

W związku z tym Łączewskiego nie będzie już chronił immunitet. A to otwiera pole do popisu dla Zbigniewa Ziobry i skazanego przez Łączewskiego Mariusza Kamińskiego.

Łączewski jest bowiem oskarżany o złożenie fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Sprawa dotyczy afery Twitterowej.

Przypomnijmy – „Warszawska Gazeta” opublikowała zapis prywatnej korespondencji, którą Łączewski miał prowadzić z kontem „Tomasza Lisa”. W rzeczywistości było to fałszywe konto dziennikarza, a podszywający się pod Lisa użytkownik przekazał dziennikarzom co pisał do niego sędzia.

Po wyjściu korespondencji na jaw Łączewski stwierdził, że ktoś włamał się na jego konta (prowadzone pod fikcyjnymi nazwiskami) i złożył zawiadomienie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. W toku śledztwa biegły ocenił jednak, że do włamania nie doszło.

Sąd Dyscyplinarny umorzył jednak postępowanie o uchylenie Łączewskiemu immunitetu. Teraz Ziobro i Kamiński nie będą mieli już z nim problemu.

Sam Łączewski w weekendowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” stwierdził, że „cierpliwie czeka na poczynania prokuratury”. – Cały okres mojej służby sędziowskiej był nienaganny, wręcz wzorowy i to bez autoreklamy. Wystarczy przeanalizować moje opinie służbowe, orzecznictwo – podkreślił Łączewski.

– Mam nadzieję, że prędzej czy później zmierzymy się z tym porażającym materiałem, o którym mówi Ziobro. Odchodzę z urzędu, nie mam immunitetu i cierpliwie czekam na poczynania prokuratora – zapewnił dziennikarzy.

Źródło: Rzeczpospolita

Reklama / Advertisement