Powraca widmo zarazy, która zdziesiątkowała Europę! Pojawiły się zakażenia nieuleczalną chorobą. Władza ukrywa epidemię?!

epidemia dzieci Polska
Zdjęcie ilustracyjne. / fot. pixabay.com

Chińska agencja Xinhua donosi, że w regionie Mongolii Wewnętrznej odnotowano trzy potwierdzone przypadki dżumy, która zaatakowała płuca chorych. Zaraza jest znana w historii jako plaga, albo czarna śmierć. Teraz widmo epidemii zajrzało w oczy obywatelom Państwa Środka. 

Chorzy są pod opieką chińskich instytucji medycznych. Władze zapewniają, że nie ma ryzyka epidemii, ale spanikowani obywatele rozsiewają plotki, że szerzenie się zarazy jest skrzętnie ukrywane przez polityków. Z oficjalnych informacji wynika, że dwóch zarażonych przebywa w szpitalu, a jeden z nich znajduje się w stanie krytycznym. Trzeci z zakażonych został zdiagnozowany 12 listopada. Prawdopodobnie zapadł na chorobę jedząc dzikiego zająca.

Historia dżumy mrozi krew w żyłach. Historia tej choroby jest przerażające. Dżuma zdziesiątkowała Europę zabijając według różnych szacunków od 30 do 60 procent polucji. W skali globalnej jej ofiarą padło 20 proc. populacji. Do tej pory zdarza się, że pojawiają się ogniska plagi. Najczęściej dotyczy to Madagaskaru i właśnie Chin.

Dżuma występuje w trzech formach. Pierwsza – dymienicza jest najczęściej występującą i najłatwiejszą do wykrycia. Drugi rodzaj to dżuma w formie płucnej i to właśnie z takim rodzajem zakażeń zmagają się teraz chińscy lekarze. Jej śmiertelność jest bardzo wysoka i wynosi 95 proc. Trzecia forma dżumy jest najrzadziej spotykana, to odmiana posocznicowa. To najbardziej przerażający rodzaj choroby. Praktycznie nie ma na nią lekarstwa, a jej przeżycie graniczy z cudem. Można jedynie łagodzić objawy, ale śmierć zwykle następuje w niecały tydzień od zarażenia. U chorych pojawiają się obrzęki węzłów chłonnych w pachwinach, na szyi i pod pachami. Zmiany mogą osiągnąć rozmiar małego jabłka czy jaja kurzego.

Reklama / Advertisement