Mieszkowski z Lewicy aplikuje marszałek Gosiewskiej nieodpowiednią końcówkę. Dziambor i Berkowicz komentują: To rażąca DYSKRYMINACJA!

Małgorzata Gosiewska. Krzysztof Mieszkowski Źródło: PAP

Krzysztof Mieszkowski z Lewicy uparcie nazywał marszałek Małgorzatę Gosiewską „marszałkinią”, chociaż sama zainteresowana sobie tego nie życzyła. Sprawę skomentowali posłowie Konfederacji, Konrad Berkowicz i Artur Dziambor.

Lewicowi politycy w mediach wciąż utrzymują, że skoro ich działaczki chcą być nazywane „posłankami”, „gościniami” i „marszałkiniami”, to powinny być. W drugą stronę ta wolność wyboru jednak najwyraźniej nie działa.

– Pani Marszałkini…
– Marszałek!
– Pani Marszałkini…
– Nie życzę sobie. Mówi się Pani Marszałek.

Mniej więcej taki dialog wywiązał się pomiędzy marszałek Gosiewską z PiS, a posłem Mieszkowskim z Lewicy.

Sprawę skomentowali na Twitterze posłowie Konfederacji.

„Mieszkowski z Lewicy, mimo próśb pani Marszałek @MMGosiewska uparcie zwraca się do pani marszałek per „marszałkini”. Panie pośle – proszę uszanować tożsamość płciową deklarowaną przez bliźniego. Upieranie się przy swojej percepcji to rażąca dyskryminacja!” – napisał Konrad Berkowicz.

„Pani Marszałek Gosiewska już kolejny dzień dzielnie broni języka polskiego 👏👏👏 przed lewicowym joblem ostatnich miesięcy, w tej dyskusji serwowanym przez Mieszkowskiego” – pochwalił Gosiewską Artur Dziambor.

Reklama / Advertisement

1 KOMENTARZ

  1. Dołączam się do protestu Pani marszałek. Ja też nie życzę sobie żeby mnie nazywano bibliotekarką( jak półkę na książki czy coś podobnego). Jestem Panią bibliotekarz i będę broniła polskiego języka.

Comments are closed.