
Nadchodzi nowy kryzys dyplomatyczny między Marokiem a Holandią. Maroko dało do zrumienia, że nie chce u siebie wizyty holenderskiej sekretarz stanu ds. sprawiedliwości i bezpieczeństwa Ankie Broekers-Knol.
Niedawno wybrana do rządu Ankie Broekers-Knol ogłosiła w parlamencie, że „z przyjemnością uda się do Maroka, aby przedyskutować ze swoim marokańskim odpowiednikiem wnioski o azyl złożone przez Marokańczyków w Holandii”.
Tymczasem Maroko poinformowało kanałami dyplomatycznymi, że takiej wizyty sobie nie życzy. Chodzi tu o obywateli Maroka, którzy w Holandii złożyli podania o azyl, ale których wnioski zostały odrzucone.
Teraz powinni zostać odesłani do kraju pochodzenia. Problem w tym, że niektóre kraje pochodzenia migrantów nie chcą w tej materii współpracować.
Stąd pomysł wizyty pani minister w Rabacie. W parlamencie padały też głosy objęcia krajów, które nie chcą przyjmować swoich obywateli konkretnymi sankcjami.
Odmowa Maroka goszczenia Ankie Broekers-Knol może doprowadzić do nowego kryzysu dyplomatycznego pomiędzy tymi dwoma krajami. W Holandii mówi się nawet o „afroncie dyplomatycznym” ze strony Maroka.
Wzajemne relacje nie są zresztą najlepsze od dłuższego czasu. We wrześniu marokańskie MSZ wezwało na dywanik ambasadora Holandii i wytłumaczyło mu, że zainteresowanie holenderskiego MSZ więźniami po protestach w Rif, to ingerencja „w sprawy wewnętrzne kraju i brak szacunku dla marokańskiego systemu sprawiedliwości”.
Marokański MSZ Nasser Bourita odwołał także spotkanie z holenderskim odpowiednikiem pod koniec września w Nowym Jorku na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Źródło: Bladi.net