
„Tesla” należąca do miliardera-wynalazcy, Elona Muska, pobiera zaledwie 100 dolarów za zamówienie Cybertrucka. Mimo to firma odnotowała już 20 milionów dolarów przychodu, bo nowy elektryczny samochód zamówiono już 200 tysięcy razy – podaje geekweek.pl.
Nowy samochód ze stajni Tesli to elektryczna terenówka, zdolna przewieźć quada, a nawet naładować mu baterie, jeśli też jest pojazdem elektrycznym. Pancerna Tesla to prawdziwy kolos – 588 cm długości, 203 cm szerokości i 190 cm wysokości, a mimo to samochód przyspiesza do „setki” w 3 sekundy i może rozpędzić się nawet do 208 km/h.
Cybertruck przejedzie na jednym ładowaniu nawet 500 kilometrów i może przewieźć ładunki o wadze ponad 1,5 tony.
Wizualnie samochód prezentuje się niesamowicie – niczym maszyna z przyszłości. Designem przypomina auta z takich klasyków science-fiction jak np. „Blade Runner”.
Najtańsza wersja auta kosztuje 40 tysięcy dolarów, czyli ok 150 tysięcy złotych. Samochody mają być dostarczane właścicielom po kilku dniach od uiszczenia opłaty.
To pokazuje, jak bardzo prywatna inicjatywa wyprzedza centralne planowanie. Premier Mateusz Morawiecki obiecywał polskie samochody elektryczne na początku poprzedniej kadencji PiS, jeszcze jako minister. Zatrudniono „speców”, ale ci nie zdążyli jeszcze nawet przygotować wizualizacji.
Źródło: Polsat News, Reuters, geekweek.pl