
Piosenka „Balance ton quoi” belgijskiej piosenkarki Angèle staje się powoli hymnem feministek. Piosenka nawiązuje do akcji „meetoo” i podczas ostatnich demonstracji przeciwko „przemocy wobec kobiet” w Paryżu była przebojem aktywistek.
Angèle Joséphine Aimée Van Laeken, znana po prostu jako Angele, doskonale wstrzeliła się w narrację feministek. Sporą frajdę muszą dla nich budzić młodzi mężczyźni z „akademii antyseksistowskiej”, którzy przyjmują społeczne role kobiet.
Piosenka miła dla ucha, ale z łopatologicznym narzucaniem równości płci i elementami „antykapitalistycznymi”. W każdym razie utwór stał się już we Francji feministycznym hymnem.
Piosenka ukazała się na albumie w kwietniu 2019 r., a nawiązuje do ruchu Meetoo, we Francji występującego pod nazwą #Balancetonporc.
Ruch ten zachęca kobiety będące ofiarami molestowania seksualnego, gwałtów i seksizmu do zgłaszania przypadków ich wykorzystywania. Niestety, ofiarą takiej nagonki padło już kilku niewinnych celebrytów, którzy udowodnili nawet przed sądami, że kobiety często w tym temacie konfabulują, co ruch mocno skompromitowało.
Wydany prawie siedem miesięcy temu klip ma już ponad 50 milionów wyświetleń na YouTube. Warto tu przypomnieć, że jedna z piosenek Angele znalazła się także na trybunach piłkarskich stadionów.
Kibice przeciwstawiający się we Francji polit-poprawnemu cenzurowaniu treści ich przyśpiewek, wywiesili transparent z cytatem piosenki Angele: „Je passerai pas à la radio / parce que mes mots sont pas très beaux” (W radio mnie nie usłyszysz, bo moje słowa nie są zbyt ładne). Obserwator związku piłkarskiego uznał to za treści „homofobiczne” i ośmieszył się przerwaniem meczu.
Źródło: France Info