
W powołanej przez prorosyjskich separatystów w Donbasie Donieckiej Republice Ludowej (DRL) przyjęto ustawę… o granicy państwowej. Fakt o tyle dziwny, że w grudniu mają się odbyć negocjacje tzw. „czwórki normandzkiej” na temat konfliktu w Donbasie, na które liczą zarówno Merkel jak i Macron.
Francuski prezydent Emmanuel Macron użył nawet planowanych na 9 grudnia negocjacji, jako argumentu, że razem z z Rosją można rozwiązać wszystkie konflikty w Europie, co miało być wbiciem szpilki Amerykanom.
Tymczasem agencja RIA Nowosti przekazała, że ustawę o granicy przyjął po dwóch czytaniach „parlament” powołany przez separatystów, co jest nie tyle szpilką, ale gwoździem wbitym przez Putina w „format normandzkiej czwórki”.
Nie można wykluczyć, że Putin wiedząc jak bardzo zależy na tych negocjacjach politykom w Kijowie, Paryżu i Berlinie po prostu testuje ich skłonności do daleko idących kompromisów.
„Ustawa graniczna” DRL wyznacza jej obszar na terytorium obwodu donieckiego według stanu z 2014 roku. Przedstawiciel separatystów Wołodymyr Bidiowka dodał, że w ustawie „nie zapomniano o ludziach mieszkających na terytoriach tymczasowo kontrolowanych przez Ukrainę”.
Dokument „przewiduje, że dopóki nie został uregulowany spór pomiędzy Ukrainą i DRL, granica będzie przebiegać zgodnie z linią rozgraniczenia”, czyli praktyczną linią niedawnego frontu rozdzielającą walczące tam strony – separatystów i ukraińskie siły rządowe.
Źródło: PAP