W Szwajcarii można legalnie dyskryminować, ale tylko…

Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
REKLAMA

Szwajcarskie firmy coraz częściej stosują kryteria dyskryminujące przy zatrudnianiu pracowników. Rzecz jasna nie może to dotyczyć płci, koloru skóry, wyglądu. Można za to bezkarnie i w zgodzie z prawem dyskryminować palaczy papierosów.

Według Federalnego Urzędu Zdrowia Publicznego jeszcze w 2017 r., 27,1% Szwajcarów w wieku powyżej 15 lat paliło papierosy. Oznacza to, że jedna czwarta populacji Szwajcarii może mieć trudności ze znalezieniem pracy i jest w jakiś sposób wykluczana.

REKLAMA

Wskazuje na to rosnąca liczba szwajcarskich firm, która w ofertach pracy zaznacza, że preferuje tytoniowych abstynentów. Niektóre firmy idą dość daleko. „Felfel”, firma specjalizująca się w dostarczaniu lodówek do „zdrowych i ekologicznych” posiłków, całkowicie zakazała palenia w czasie pracy swoim 85 pracownikom, nawet podczas przerwy obiadowej!

„Eko-faszystka” Anna Grassler, zastępca dyrektora generalnego tej firmy, twierdzi, że dyrekcja chce przekazać pewien pozytywny wizerunek i promuje „zdrowy styl życia”.

Niepalących preferuje wiele firm z branży gastronomicznej, kosmetycznej i medycznej. Tego typu dyskryminacja jest w Szwajcarii legalna. Po drogiej stronie jeziora genewskiego francuski Wysoki Autorytet przeciwko Dyskryminacji i dla Równouprawnienia (Halde) rozpatrywał podobny problem i orzekł, że dyskryminacja przy zatrudnianiu palaczy jest niezgodna z prawem. Przynajmniej w tym aspekcie idea „egalité” na coś się przydała.

Sytuacja wygląda jednak trochę inaczej w praktyce. Dokument stowarzyszeń walczących z nikotynowym nałogiem właśnie potępił Helwetów za zbyt łagodną politykę wobec koncernów tytoniowych. Raport wskazuje na duże wpływy największych światowych firm, takich jak Philip Morris International, czy British American Tobacco w Szwajcarii. Przemysł tytoniowy został nawet oskarżony o „praktyki mające na celu wpłynięcie na szwajcarską politykę zdrowotną”.

Dla uspokojenia krytyków przy kolejnych rekrutacjach pewnie też będą preferowali niepalących. Z tym, że jak wszyscy palacze znajdą się na bezrobociu, to kogo będzie stać na coraz droższe papierosy?

Źródło: Le Point

REKLAMA