
Decyzja o podarowaniu libijskiej straży przybrzeżnej sześciu 12-metrowych szybkich łodzi patrolowych została anulowana z powodu „sytuacji” w tym kraju. Francja wycofała się jednak pod naciskiem tzw. organizacji humanitarnych, które nie chcą przerwać procederu przemytu ludzi z Libii na południe Europy.
Minister obrony Francji Florence Parly, która ogłosiła decyzję po przekazaniu łodzi, teraz z tej obietnicy się wycofała. Jednostki miały przede wszystkim pomóc w walce z nielegalną imigracją.
Francuskie media informują, że rezygnację wymusił nacisk ośmiu organizacji pozarządowych, które krzyczały o skandalu i dzięki „presji społecznej”. Wśród nich jest Amnesty International, która w tej sprawie złożyła nawet skargę do sądu administracyjnego.
Dla skarżących organizacji pozarządowych, dostawa tego sprzętu postawiłaby Francję w roli „oficjalnego wspólnika zbrodni popełnionych na migrantach i uchodźcach w Libii”.
Pogrążona w chaosie od upadku reżimu Muammara Kaddafiego w 2011 r. Libia jest areną wojny domowej uznawanego przez ONZ rządu w Trypolisie z siłami marszałka Khalifa Haftara. Tysiące migrantów przebywających w tranzytowej dla nich Libii, próbuje dotrzeć do Europy drogą morską.
Tylko w ten weekend libijska marynarka wojenna zatrzymała 205 nielegalnych imigrantów na trzech łodziach pontonowych. Łodzie z Francji znacznie by ten proceder ograniczyły, ale NGO po prostu tego nie chcą.
Źródło: Valeurs Actuelles