Szef MSW Niemiec chce ubogacić resztę Unii. Berlin będzie się dzielić z nami uchodźcami

Imigranci/fot. ilustracyjne/fot. PAP/EPA
Imigranci/fot. ilustracyjne/fot. PAP/EPA

Niemcy robią kolejne podejście do podzielenia się z pozostałymi krajami UE uchodźcami-migrantami. Czy Berlin może liczyć na szefową Komisji Europejskiej Urszulę von der Leyen?

Szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Horst Seehofer chce rozsyłać „uchodźców” do krajów członkowskich Unii Europejskiej. Będzie to model „kwotowy” po „liftingu”.

W ramach „sprawiedliwego” podziału ciężaru związanego z przybyszami, mieliby oni być rozdzielani wśród krajów członkowskich „w oparciu o wielkość PKB oraz liczbę ludności”.

Mało tego – szef niemieckiego MSW postuluje odejście od systemu dublińskiego. Zakłada on, że za rozpatrywanie wniosku o azyl odpowiedzialne jest państwo, w którym uchodźca przekroczył unijną granicę.

W nowym modelu specjalna agencja azylowa UE wskazywałaby państwo, odpowiedzialne za niego, biorąc pod uwagę np. więzi rodzinne. Ale nie tylko…

Ponadto to wskazane przez nową agencję azylową państwo odpowiadałoby za zapewnienie mu świadczeń socjalnych.

Komisja Europejska pod kierownictwem byłej niemieckiej minister Ursuli von der Leyen zamierza opracować nowy projekt reformy unijnej polityki azylowej do marca.

Źródło: Deutsche Welle

Reklama / Advertisement

2 KOMENTARZE

  1. ▌▌Selekcja ludzi na rampie zdaje się być w samym rdzeniu niemieckiego DNA — ciągnie ich do tego, jak ćmy do ognia…

    Niektórzy nawet uważają, że zyskali w ten sposób „specjalną odpowiedzialność”, pozwalającą współdecydować im o dzisiejszych losach niewymordowanych przez nich do końca narodów Europy Środkowej. Może po prostu — w swojej własnej, przyznajmy: wyjątkowo chorej logice — chcą zyskać jeszcze więcej „specjalnej odpowiedzialności”?

    .

    ▌▌
    — Panie, co z nami będzie? — zeskakują już na żwir, niespokojni, roztrzęsieni.
    — Skąd jesteście? — Sosnowiec, Będzin. Panie, co to będzie? — uparcie powtarzają pytania, wpatrując się żarliwie w cudze zmęczone oczy.
    — Nie wiem, nie rozumiem po polsku. Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili.

    Już się opróżniły wagony. Chudy, ospowaty esman spokojnie zagląda do środka, kiwa głową z niesmakiem, ogarnia nas spojrzeniem i wskazuje wnętrze.
    — Rein. Oczyścić! Wskakuje się do środka. Porozrzucane po kątach wśród kału ludzkiego i pogubionych zegarków leżą poduszone, podeptane niemowlęta, nagie potworki o ogromnych głowach i wydętych brzuchach. Wynosi się je jak kurczaki, trzymając po parę w jednej garści.
    — Nie nieś ich na auto. Oddaj kobietom — mówi zapalając papierosa esman. Zapalniczka mu się zacięła, jest nią bardzo zaaferowany.

    Ciągną potężne słupy dymów i łączą się w górze w olbrzymią, czarną rzekę, która niezmiernie powoli przewala się przez niebo nad Birkenau i niknie za lasami w stronę Trzebini. Transport sosnowiecki już się pali. Mijamy oddział SS idący z bronią maszynową na zmianę warty. Idą równo, człowiek przy człowieku, jedna masa, jedna wola.
    — Und morgen die ganze Welt… — śpiewają na całe gardło.

    „Proszę państwa do gazu”, Tadeusz Borowski

    .

  2. Powiem tylko tyle. Chyba go ostro pojebało! Niemcy ich przyjęli, to niech się nimi sami zaopiekują.

Comments are closed.