ZUS ma bat na przedsiębiorców. Zasiłek wyłudzony przez pracownika zwróci pracodawca

Pieniądze i ZUS Źródło: Pixabay
Pieniądze i ZUS Fot. Pixabay
REKLAMA

ZUS ma nowy oręż do walki z wyłudzającymi zasiłki. Pracodawca będzie zwracał świadczenie za fikcyjnego pracownika. Ucierpieć mogą na tym uczciwi pracodawcy.

Sąd Najwyższy zajął się sprawą wyłudzenia z ZUS ponad 39 tys. zł zasiłku wypłaconego na podstawie fikcyjnej umowy o pracę.

Sędziowie uznali, że ZUS może dochodzić zwrotu tych pieniędzy bezpośrednio od przedsiębiorcy. Nie musi nawet próbować ściągnąć ich od świadczeniobiorcy – czytamy w rp.pl.

REKLAMA

Jak argumentuje sędzia Józef Iwulski w uzasadnieniu wyroku, uzyskanie zwrotu od pracodawcy jest łatwiejsze, natomiast dochodzenie zwrotu od pracowników bywa nieskuteczne. – ZUS ma obowiązek dbania o skuteczne dochodzenie zwrotu nienależnie pobranych świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, bo to leży w interesie pozostałych ubezpieczonych i państwa – stwierdził sędzia Iwulski.

Jak ocenia Andrzej Radzisław, radca prawny w kancelarii Goźlińska, Petryk i Wspólnicy, taka uchwała może spowodować spore komplikacje dla przedsiębiorców.

ZUS od lat w zasadzie z automatu kwestionuje wszystkie umowy zawierane z kobietami, szczególnie wyżej wynagradzanymi, które później w krótkim czasie są w ciąży i korzystają z zasiłku macierzyńskiego. Ta uchwała SN daje ZUS potężne narzędzie do ręki. Jeśli kontrolerom uda się zakwestionować taką umowę, pracodawca będzie musiał z własnej kieszeni zwrócić cały wypłacony zasiłek. A to może być nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych – podkreśla Andrzej Radzisław.

Co orzekł Sąd Najwyższy? W uchwale z 11 grudnia 2019 r. stwierdził, że organ rentowy może wybrać płatnika składek (pracodawcę) jako podmiot zobowiązany do zwrotu świadczenia pobranego nienależnie przez świadczeniobiorcę (pracownika). W opinii ekspertów, rozstrzygnięcie SN może budzić grozę wśród przedsiębiorców. Jak uważa Andrzej Radzisław, skutki tej uchwały nie uderzą w kobiety zatrudniane na etatach, ale w pracodawców.

Spotkałem się z przypadkiem, gdy kobieta z dość wysokimi zarobkami po dziesięciu miesiącach zatrudnienia poszła na zasiłek macierzyński, a po jego zakończeniu musiała iść na zasiłek chorobowy. Dopiero gdy przeszła na zasiłek chorobowy, ZUS uznał, że jej pierwotna umowa może być nieważna, i zaczął ją kwestionować. Po uchwale SN pracodawcy tej kobiety może grozić obowiązek zwrotu całości świadczenia. Teraz wielu przedsiębiorców dobrze się zastanowi, zanim zatrudni młodą kobietę – komentuje radca prawny.

Źródło: rp.pl

REKLAMA