
Dziennik „Le Figaro” opracował listę „10 najważniejszych wydarzeń na świecie w roku 2019″. Kończący się rok zachęca do różnych rankingów i wyborów i zapewne pojawi się ich więcej. Warto jednak zwrócić uwagę na to, co wydaje się „najważniejsze” z perspektywy Paryża.
Pierwsze miejsce przyznano „ociepleniu klimatycznemu”. Uzasadnienie jest alarmistyczne, chociaż mocno naciągane. Pożary Amazonii, trzęsienia ziemi, powodzie. Twierdzi się, że czerwiec i lipiec to były „najgorętsze miesiące na ziemi w historii świata”.
Dziennik przytacza też liczbę 1500 zgonów we Francji z powodu upałów. Tymczasem w katastrofalnym dla tego kraju roku 2007 zmarło z tego samego powodu prawie 19,5 tys. osób. Liczą na krótką pamięć?
Drugie miejsce zajęły w rankingu „Le Figaro” protesty prodemokratyczne w Hongkongu. Hongkong daleko, a „żółte kamizelki” blisko, czyli cudze chwalicie, swego nie znacie?
Pozycja 3 to Brexit. Wysokie czwarte miejsce zajął w tym rankingu także wybór w marcu br. Zełenskiego na prezydenta Ukrainy. Zapewne tylko dlatego, że we Francji widzi się w tym szansę na uregulowanie relacji całej Europy z Rosją.
Miejsce piąte to procedura impeachmentu Donalda Trumpa. W umie wydarzenie marginalne, bo bez szans powodzenia, ale Macron swojego odpowiednika w Waszyngtonie nie lubi. Także spora część Francuzów cierpi na antyamerykańskie fobie, więc sobie demokratom za Atlantyku kibicują.
Na szóstym miejscu są „światowe kryzysy” społeczne. Chodzi o Chile, Liban, Irak, a zaraz za nimi „nowa twarz Unii Europejskiej”. Francuzom chodzi tu tylko o nową komisarz Ursulę con der Leyen.
8 miejsce zajęło zabicie przez Amerykanów 26 października szefa Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Baghdadiego. Zaraz za tym wydarzeniem idzie dymisja prezydenta Algierii Boutefliki po 20 latach rządów.
Wydarzenie w sumie lokalne, ale Algieria to była kolonia, a poza tym wybory nowej głowy państwa budziły nad Sekwaną emocje równe w tym w Algierze. Pierwszą „dziesiątkę” zamyka trwający niemal cały rok kryzys w Wenezueli.