Ridouan Taghi, jeden z najbardziej poszukiwanych „holenderskich” przestępców zatrzymany w Dubaju

Policja holenderska w akcji Fot. YT
REKLAMA

Jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców w Holandii został przekazany do tego kraju ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zatrzymano go dwa temu w Dubaju.

Ridouan Taghi został aresztowany w domu w Dubaju. Holandia wysłała za nim międzynarodowy nakaz aresztowania. Był poszukiwany za morderstwa i handel narkotykami.

Kim jest Taghi?

To 41-letni Marokańczyk podejrzany o przywództwo groźnego gangu zajmującego się handlem kokainą. Na jego rozkaz zabito w Holandii kilka osób. Poszukiwały go także marokańskie władze za udział w morderstwie związanym z narkotykami w Maroku w 2017 roku.

REKLAMA

O Ridouanie Taghim zrobiło się głośno we wrześniu tego roku, kiedy to zamordowano przed własnym domem w Amsterdamie prawnika jednego z głównych świadków zeznających przeciw Taghiemu. Na jego zlecenie zginął także brat świadka koronnego.

Marokańczyka podejrzewa się o dziesięć zabójstw i dodatkowo o podjęcie kilku takich prób, które się nie powiodły. Za jego głowę wyznaczono 100 tys. euro nagrody.

Po przekazaniu przez ZEA Taghi jest obecnie przetrzymywany w więzieniu o wysokim stopniu bezpieczeństwa w Vught (południowa Holandia). Jego rozprawę zaplanowano na 27 lutego 2020 r.

Ze względów bezpieczeństwa przewieziono go do Holandii specjalnie wyczarterowanym samolotem. Adwokat Ridouana Taghiego mówi jednak o „porwaniu”. Jego zdaniem wydalenie z Dubaju nie powinno nastąpić tak szybko.

Jest to sprzeczne z wszelkimi międzynarodowymi przepisami prawnymi. Wygląda na to, że miało tu miejsce nielegalnie porwanie” – mówiła adwokat Inez Weski dla holenderskiej agencji prasowej ANP.

Holenderski minister sprawiedliwości Ferd Grapperhaus odpowiedział, że przekazanie Ridouana Taghiego odbyło się „w pełnej zgodzie z zasadami praworządności”, ponieważ wjechał on nielegalnie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Chociaż pomiędzy tymi dwoma krajami nie ma traktatu o ekstradycji, to ZEA go prostu wydaliły.

https://youtu.be/f-nZqWFUmXg

Źródło: Le Figaro/ AFP

REKLAMA