
Przy 2.415 miliardach euro, zadłużenie Francji wzrosło o 0,9 procent i przekroczyło w III kwartale 2019 roku symboliczny próg 100% PKB. 39,6 mld euro w dodatkowego zadłużenia, wg oficjalnego podsumowania, wywindowało zadłużenie do 100,4% dochodu narodowego.
To trzeci najgorszy wynik w historii. Katastrofalny był tu rok 2017. W II kwartale zadłużenie Francji doszło wtedy do 100,5%, a w III do 100,8%. Później spadło, ale raczej ze względu na zmiany metodologii liczenia długu.
Powiększa się głównie zadłużenie budżetu państwa, przy zmniejszającym się zadłużeniu samorządów lokalnych. Przyrost zadłużenia o 39,6 mld euro w III kwartale, to 41,6 miliardów ze strony państwa, pomniejszone o niższe wydatki samorządów lokalnych (0;7 mld) i ubezpieczeń społecznych (1,7 mld).
W listopadzie Bruksela spodziewała się stopy zadłużenia we Francji na poziomie 98,9% PKB. Jest gorzej, chociaż na koniec roku zadłużenie zapewne spadnie. Francja jest w czołówce zadłużonych państw UE (5 miejsce).
Francuskie media podkreślają, że rosnące zadłużenie publiczne to słaby punkt prezydentury Macrona. Tymczasem podczas kampanii wyborczej obecny prezydent zobowiązał się do zmniejszenia wskaźnika zadłużenia o 5% w ciągu 5 lat. W euforii po zwycięstwie obiecywał nawet KE spadek o 8 punktów do 2022 r.
Wg danych unijnego urzędu statystycznego najmniej zadłużeni w Unii Europejskiej są Estończycy. Ich dług publiczny to zaledwie 8,1 procent PKB. Kolejne miejsca zajęli Bułgarzy – 21,2 procent PKB, Luksemburczycy – 21,3 procent, Duńczycy – 33,6 procent, Czesi – 34 procent oraz Litwini i Rumuni – po 34,1 procent. Polska jest na miejscu 12.
Źródło: Le Figaro