
To nie żart. Na początku roku ma odbyć się premiera filmu „Chick Fight”. To re-make kultowego filmu „Fight Club”. W głównych rolach mają występować same kobiety.
„Fight Club” to kultowy film ostatniego 20-lecia. Postanowiono wsadzić go w tryby politpoprawnej machiny. W ten sposób powstał „Chick Fight” (ang. „Walka piskląt” lub „walka ciź”). Jak podkreślają zagraniczne media, „film ma mieć wyłącznie kobiecy charakter”.
Jak wiadomo, obijanie komuś gęby, agresja i przemoc to typowo kobiece domeny w zlewaczałym współczesnym świecie.
W filmie wystąpią m.in. Malin Akerman, Bella Thorne i Alec Baldwin. – Akerman występuje w roli Anny, która wciąż nie pogodziła się ze śmiercią swojej ukochanej matki. Właśnie odkryła, że jej kochający i wspierający ojciec jest gejem. Bohaterka przypadkowo spala swoją nieubezpieczoną kawiarnię po nauce, że wyrzucony joint i rozlanego butelka bimbru nie miesza się – czytamy w opisie filmu.
Aby pomóc Annie, „jej najlepsza przyjaciółka zabiera ją do podziemnego klubu walki z kobietami”. W klubie zaś poznaje Olivię (Bella Thorne), która jest najbardziej brutalnym wojownikiem w klubie. – Para staje się rywalami we wszystkich aspektach życia, nie tylko na ringu – zaznaczono.
Głównej bohaterce pomaga trener Jack Murphy (Alec Baldwin). Znajduje w niej „wewnętrzną siłę i prawdziwy cel w najbardziej pierwotny sposób”.
Premiera filmu „Chick Fight” odbędzie się już w styczniu.
Źródło: her.ie