Tusk wyjaśnia, dlaczego zdezerterował. „My nie przeżyjemy, jeżeli będziesz startował”

Donald Tusk chce by korporacje me4diowe decydowały co jest prawdą i czego mogą dowiedzieć się obywatele. Foto: PAP/EPA
Donald Tusk Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Donald Tusk szykował się do powrotu na polską scenę polityczną. Tak przynajmniej wydawało się jego kolegom z Koalicji Obywatelskiej, którzy nie spodziewali się, że były premier (znowu) zdezerteruje. W rezultacie musieli wystawić w wyborach prezydenckich Małgorzatę Kidawę-Błońską.

W rozmowie z Polsatem Donald Tusk tłumaczył się, dlaczego nie wystartuje w wyścigu o fotel prezydenta. Jak przyznał, kobiety w jego rodzinie były przeciwne jego kolejnej kampanii.

Moja córka wzięła na siebie ciężar perswazji w imieniu całej rodziny. Kasia tłumaczyła, nie chcę tu przesadzać, ale powiedziała: my nie przeżyjemy, jeżeli będziesz startował. Będą cię niszczyć. Jeżeli przegrasz, to my to już raz przeżywałyśmy – mówił w programie #Newsroom.

REKLAMA

Szef Europejskiej Partii Ludowej w Europarlamencie i były przewodniczący Komisji Europejskiej dodał, że zarówno jego córka, jak i żona robiły to „z miłości do niego”, a nie ze względu na swój dyskomfort.

Mówię to z największą dumą. To nie jest tak łatwo utrzymać miłość przez tyle lat, jak się ma taką pracę jak ja – stwierdził Tusk w rozmowie z Tomaszem Machałą.

Ale na końcu, właśnie Kasia, w imieniu tej żeńskiej części rodziny, powiedziała: pamiętaj, masz nasze pełne wsparcie, cokolwiek zrobisz. Wolelibyśmy, żebyś nie kandydował, z oczywistych względów – dodał.

Tusk stwierdził również, że córka ostrzegała go, że ci, którzy namawiają go do startu, nic nie zrobili, żeby mu pomóc.

Papież wiedział wcześniej?

Przypomnijmy, że niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” już w listopadzie dotarł do nieco innej wersji wydarzeń. Donosił wówczas, że w trakcie październikowej audiencji u papieża Franciszka, Tusk miał zdradzić duchownemu swoje polityczne plany.

„Franciszek dowiedział się wówczas tego, o czym wiedzieli nieliczni: że ustępujący przewodniczący Rady Europejskiej nie wróci do polskiej polityki, ale chciałby stanąć na czele Europejskiej Partii Ludowej, rodziny ugrupowań chrześcijańskich demokratów w Europie. Papież długo patrzył mu w oczy i zapytał, czy partia ta umie odróżnić popularność od populizmu” – donosił niemiecki dziennik.

Audiencja odbyła się 5 października tego roku.

Dopiero miesiąc później, 5 listopada, Tusk oświadczył, że nie będzie kandydował w wyborach prezydenckich.

Po głębokim namyśle podjąłem decyzję, że nie będę kandydował w zbliżających się wyborach prezydenckich. Ogłaszam tę decyzję dzisiaj, bo czas nagli, a nie chciałbym w żaden sposób utrudniać opozycji procesu wyłaniania kandydatów – oświadczył Tusk.

Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążona bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem – dodał szef Rady Europejskiej.

Dalej zapewnił, że „będzie bardzo mocno wspierał opozycję w tych wyborach” i wykorzysta każdą możliwość, aby nadal wzmacniać pozycję Polski w Europie i na świecie”.

Z doniesień „Sueddeutsche Zeitung” wynika jednak, że Tusk co najmniej miesiąc wcześniej wiedział, że nie wystartuje w wyścigu o fotel prezydenta. Mimo to zwodził opozycję i swoich zwolenników którzy liczyli na jego kandydaturę. Nie ogłaszał rezygnacji ze startu w wyścigu prezydenckim, tylko po cichu starał się już o posadkę szefa EPL.

Źródła: Sueddeutsche Zeitung/polsatnews.pl/nczas.com

REKLAMA