
Luksemburg chce uzależnić wypłatę funduszy unijnych od solidarnego przyjmowania uchodźców. Chodzi o tysiące osób zatrzymanych w Grecji.
Szef MSZ Luksemburga Jean Asselborn domaga się blokowania wypłaty środków unijnych państwom, które nie chcą solidarnie przyjmować uchodźców. Zwrócił się w tej sprawie do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.
Dyskusja na temat ewentualnych sankcji mogłaby mieć miejsce w trakcie spotkania unijnych ministrów 23 stycznia.
– UE jest czymś więcej, niż tylko sumą 27 krajów – podkreślił Asselborn, zaznaczając, że podczas negocjacji o budżecie należy uwzględnić nie tylko praworządność, lecz także solidarność w polityce migracyjnej.
Działania luksemburskiego ministra to reakcja na informacje o rosnącej liczbie nieletnich i młodocianych przebywających w obozach w Grecji bez opiekunów.
Z danych KE wynika, że w całej Grecji pod koniec listopada przebywało 5276 młodocianych uchodźców – w tym dziewięć procent poniżej 14. roku życia, czyli w świetle prawa, dzieci.
Asselborn przekonywał, że przy solidarnym podzieleniu się koczującymi w Grecji, na milion mieszkańców Unii Europejskiej przypadałoby dziewięciu uchodźców.
– Ich przyjęcie nie będzie nadmiernym wysiłkiem, jeżeli włączą się wszystkie kraje. (…) Ci ludzie nie przyjechali do Grecji, lecz do UE i to UE musi rozwiązać ten problem – przekonuje minister Asselborn.
Szef MSZ Luksemburga twierdzi, że co najmniej trzy czwarte przebywających w obozach w Grecji, ma prawo do azylu.
Źródło: Deutsche Welle