Gwałtowne skoki cen na stacjach paliw. „Konsekwencja polityki rządu”

Obrazek ilustracyjny. Foto: Pixabay
Obrazek ilustracyjny. Foto: Pixabay
REKLAMA

2020 śmiało można nazwać rokiem podwyżek. Złe wieści czekają m.in. kierowców, którzy muszą liczyć się z większymi wydatkami na stacjach benzynowych. – Paliwa mogą podrożeć średnio o 6-8 groszy – przewiduje w rozmowie z „Super Expressem” ekonomista Marek Zuber (48 l.). Zdaniem eksperta cena powyżej 5 zł za litr paliwa będzie normą.

Jeszcze w grudniu za „95” średnio trzeba było zapłacić 4,99 zł., teraz trzeba liczyć się z wydatkiem 5,07 zł. Również o osiem groszy wzrosła cena za litr oleju. Co spowodowało takie skoki?

Tradycyjnie trzy czynniki. Pierwszy to hurtowa cena ropy na świecie. Nie spodziewamy się jakiegoś gwałtownego jej wzrostu. Druga kwestia to kurs dolara. Będziemy obserwowali hamowanie naszej gospodarki, ale nie na tyle duże, by obserwować załamanie kursu złotówki – tłumaczył Zuber.

REKLAMA

Ekspert nie ma wątpliwości, że wzrost cen paliw jest konsekwencją polityki rządu. W końcu szalone, socjalistyczne pomysły muszą być jakoś utrzymywane…

To co spowoduje, że od początku tego roku ceny na stacjach niestety będą wyższe, to decyzja państwa polskiego, a konkretnie podniesienie opłaty paliwowej – wyjaśnia ekonomista.

Niestety te wszystkie programy społeczne wprowadzone przez rząd kosztują. Paliwo jest jednym ze sposobów finansowania tego typu rzeczy. Już mamy opłatę solidarnościową w wysokości 10 gr na litrze i mieliśmy podwyżkę opłaty paliwowej od 1 stycznia. To, jak będą kształtowały się ceny w obecnym roku, zależy w głównej mierze od polityków – podsumowuje Zuber.

REKLAMA