
Prokurator z Poznania została zawieszona w swoich obowiązkach. Na jaw wyszło bowiem, że ukrywała akta spraw, których sama nie prowadziła. Pracownicę tamtejszej prokuratury okręgowej przyłapały na gorącym uczynku kamery monitoringu.
W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu od kilku miesięcy ginęły akta spraw. To niezwykle utrudniało pracę śledczym. Początkowo kierownictwo prokuratury uznało, że powodem tajemniczych „zaginięć” jest po prostu bałagan. Jednak z biegiem czasu zaczynało brakować coraz więcej akt.
„Głos Wielkopolski” poinformował, że tuż przed samymi Świętami Bożego Narodzenia sprawa się wyjaśniła. W piątek 20 grudnia zamontowane w budynku kamery monitoringu nagrały, jak doświadczona prokurator wynosi akta.
– Zrobiono przeszukania w jej gabinecie oraz w jej mieszkaniu. Znaleziono u niej akta różnych spraw, których nie prowadziła. Nie znaleziono jednak wszystkich dokumentów, które od miesięcy ginęły w Prokuraturze Okręgowej. Sprawa jest wstydliwa i trudno znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie jej działania. Może chciała komuś zaszkodzić z obecnego kierownictwa, na kimś się zemścić? Inna wersja mówi o jej kłopotach ze zdrowiem, już wcześniej miała się leczyć psychiatrycznie – mówił cytowane przez „Głos Wielkopolski” anonimowe źródło z prokuratury.
Na razie prokurator z Poznania została zawieszona w pracy. Kobieta miała także otrzymać zakaz wstępu do budynku prokuratury. Mimo że śledztwo ws. przekroczenia przez nią uprawnień poprzez ukrywanie dokumentów wszczęto 23 grudnia, na razie nie usłyszała żadnych zarzutów. Najpierw bowiem musi zostać uchylony jej immunitet.
Źródło: Głos Wielkopolski