Zabieg u kosmetyczki mógł skończyć się tragicznie [FOTO]

zabieg u kosmetyczki
Foto: twitter.com/norkowalski
REKLAMA

Źle wykonany zabieg u kosmetyczki z Poznania mógł zakończyć się śmiercią klientki. Sprawa znalazła się prokuraturze, która bada, czy popełniono przestępstwo.

Zabieg u kosmetyczki spowodował, że klientka przez kolejne miesiące musiała walczyć o swoje zdrowie.

Po zabiegu kobieta od samego początku odczuwała silny ból. Szybko pojawiła się opuchlizna oraz wysoka temperatura.

REKLAMA

Chciałam wyszczuplić twarz, powiększyć usta i może trochę zniwelować zmarszczki. Kosmetyczka powiedziała mi, że zrobi botoks w czoło, usta i założy „haki” oraz nici. Podciągną one skórę na twarzy. Jak wprowadzała pierwszy hak, nie czułam, że mam znieczulenie. Bardzo mnie bolało, ale zapewniała mnie, że to normalnie i efekt będzie świetny. Przy drugim haku chciałam zejść z fotela – opowiada klientka z Poznania.

Przez kolejne miesiące lekarz prowadził walkę o wygląd, a przede wszystkim o zdrowie poznanianki. Najpierw usunął ropień, następnie zaczął usuwać substancję wstrzykniętą w usta. Kolejnym krokiem było usunięcie wszczepionych pod skórę haków i nici.

– Kiedy zaczęliśmy usuwać nici, zaczęły pękać. Do tego były zamocowane w bardzo dziwnych miejscach. Praktycznie nie spełniały żadnej funkcji. Co więcej, znajdowały się blisko tętnicy skroniowej i mogły ją uszkodzić. A to skończyłoby się bardzo źle – relacjonuje lekarz.

Nie udało się pozbyć substancji wstrzykniętej pod skórę w trakcie zabiegu.

Mimo prób, doktor nie był w stanie rozpuścić mi substancji, którą kosmetyczka wstrzyknęła w brodę. Do dziś mam ją pod skórą – mówi ofiara zabiegu.

W maju 2019 roku poznańska prokuratura wszczęła śledztwo. Ta sama kosmetyczka usłyszała już zarzut nieumyślnego uszkodzenia ciała w innej ze spraw.

Źródło: poznan.naszemiasto.pl

REKLAMA