Katoliccy biskupi Ukrainy upominają niemiecki episkopat. „Można tu mówić nawet o cichej apostazji”

Papież Franciszek. Foto: PAP/EPA
Papież Franciszek. Foto: PAP/EPA

Zmiany, jakie planowane są w Kościele niemieckim poważnie niepokoją. Chodzi m.in. o nową ocenę homoseksualizmu. Można tu mówić nawet o cichej apostazji niemieckich hierarchów.

Paweł Chmielewski na portalu PCH24 stawia tezę, że „Kościół katolicki w Niemczech od ponad 50 lat znajduje się na drodze schizmy”. Warto przypomnieć, że już w 1968 roku biskupi z tego kraju odrzucili np. nauczanie zakazujące stosowania antykoncepcji wyrażone przez św. Pawła VI w encyklice Humanae vitae.

Drogi cichej apostazji

W kolejnych latach Niemcy, ale i wiele innych zachodnich episkopatów odchodziło coraz dalej od katolickich prawd wiary. W Niemczech stopniowo zanikała praktyka spowiedzi i upowszechniał się zwyczaj udzielania Komunii świętej każdemu, kto tego chce. W latach 1971-1975 na Synodzie Würzburskim część biskupów zaproponowała dopuszczenie do Stołu Pańskiego rozwodników żyjących w nowych związkach.

W latach 90. trzej biskupi – Karl Lehmann, Oskar Saier i Walter Kasper – ogłosili list, w którym zupełnie wprost zachęcili kapłanów swoich biskupstw do łamania nauczania kościelnego w kwestii rozwodników. Sprzeciwił się temu ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Józef Ratzinger.

Pod koniec lat 90. w Niemczech popularność zaczęły zdobywać postulaty środowisk homoseksualnych. Zaczęły wyrastać „duszpasterstwa dla homoseksualistów”, pojawiały się specjale nabożeństwa dla takich osób połączone coraz częściej z udzielaniem im Komunii świętej.

Sprawy przyspieszyły wraz z legalizacją jednopłciowych związków partnerskich przez rząd Gerharda Schrödera w roku 2001. Biskupi czasem reagowali krytycznie, ale przeważnie akceptowali działalność księży „błogosławiących” takie zawiązki.

Autor wskazuje też na coraz większą protestantyzację Kościoła katolickiego, która była efektem modnego wówczas ekumenizmu.

Czasy Franciszka

Sprawy pogorszyły się w czasach pontyfikatu Franciszka. W 2016 roku wydał adhortację apostolską Amoris laetitia, napisaną „pod dyktando Niemców i Austriaków”. Dokument – wbrew nauczaniu Kościoła – dopuścił do Komunii świętej rozwodników w nowych związkach, co papież potwierdził w liście do biskupów z Buenos Aires.

Doprowadziło to do tego, że Niemcy w roku 2017 wydali wytyczne, w których zaprosili księży do udzielania osobom żyjącym w powtórnych związkach niesakramentalnych Komunii, tylko pod warunkiem, że te osoby tego… chcą. Na świecie pojawiło się oburzenie, ale powoływano się tu na autorytet Franciszka.

W roku 2018, znowu powołując się na adhortację Amoris laetitia, większość biskupów w Niemczech oficjalnie dopuściła do Komunii świętej protestanckich małżonków katolików. Mieli na to zgodę samego Ojca Świętego.

Narzucanie zmiany w podejściu do homoseksualizmu, chyba jednak cierpliwość biskupów innych krajów wyczerpało. W niemieckim Kościele zaczęto mówić o „błogosławieństwie” dla par homoseksualnych. W styczniu roku 2018 błogosławieństwa dla takich par zaproponował wiceszef Episkopatu bp Franz-Josef Bode, który powtórzył swoją propozycję rok później.

W marcu 2019 roku niemiecki Episkopat ogłosił, że rozpocznie wkrótce Drogę Synodalną kolejnego procesu zmian w Kościele. Rozpoczęto ją oficjalnie 1 grudnia. Na konferencji w Berlinie przedstawiciele Episkopatu, w tym arcybiskup Berlina Heiner Koch, uznali homoseksualizm za rzecz „normalną”. Kilka dni później kard. Marx opowiedział się za wprowadzeniem w Niemczech błogosławieństw dla par homoseksualnych.

Światło ze Wschodu?

Miarka się jednak przebrała. Na podkopywanie podstawowych wartości i zasad Kościoła Powszechnego jako pierwsi zareagowali oficjalnie Ukraińcy. Biskup Witalij Krywicki, ordynariusz diecezji kijowsko-żytomierskiej, w wywiadzie udzielonym portalowi Rodyna.org.ua stwierdził: „Jeśli jeden episkopat mówi, że nie godzi się z ogólnym nauczaniem całego Kościoła, to należy ten problem rozwiązać na drodze rozmów z nim i na drodze braterskiego upomnienia”.

Bp Krywicki poinformował także, że Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie zwrócił niedawno uwagę Watykanowi w sprawie słynnego skandalu z Pachamamą. Dokonano tego za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego na Ukrainie. Bp Krywicki zapowiedział, że podobny krok biskupi chcą teraz zrobić w sprawie niemieckiej.

Correctio fraterna, czyli „upomnienie braterskie” należy do tradycji Kościoła. Paweł Chmielewski wyraża obawę, że głos biskupów Ukrainy, gdzie mieszka tylko milion rzymskich katolików, może być zbyt słaby. Warto, by wsparły go episkopaty z innych krajów, bo tylko wtedy ten głos zostanie zauważony w Rzymie. Chorujący Kościół w Niemczech nie może dalej niszczyć zasad wiary…

Źródło: PCh24

1 KOMENTARZ

  1. Kościół katolicki już tak daleko odszedł od Biblii, że krok w te czy wewte nie robi większej różnicy.

Comments are closed.