Policjant zabił żonę i popełnił samobójstwo

Policja
Policja. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: PAP
REKLAMA

70-latek w gminie Wielka Wieś w nocy z 8 na 9 stycznia br. zabił żonę, a następnie sam popełnił samobójstwo. Tragedia wydarzyła się w niewielkim domu w samym centrum Wierzchowia.

Martwą matkę znalazł jeden z dwóch synów mężczyzny, który zabił żonę. Leżała z rozbitą głową na łóżku, przykryta kołdrą. Ojciec powiesił się na strychu.

70-letni mężczyzna był policjantem na emeryturze. Jak zaznacza sołtys Wierzchowia, Piotr Koczułap, małżeństwo było spokojne i uczynne. Mężczyzna dbał o porządek i bezpieczeństwo we wsi.

REKLAMA

– Pan Tadeusz interesował się, gdy w okolicy widział obcych ludzi. Zaczepiał turystów, opowiadał im o Wierzchowiu. Przy okazji chciał wyczuć, czy nie kręci się ktoś podejrzany. Nie zagląda na posesje sąsiadów pod ich nieobecność – opowiada sołtys.

Małżonkowie byli zaangażowani w działalność społeczną. Podczas festynów i zabaw pomagali w przygotowaniach. Uczestniczyli też porządkowaniu terenu, sadzeniu drzewek, czyścili przepływający przez wieś strumyk.

Z relacji mieszkańców wynika, że małżeństwo starało się z optymizmem patrzeć na świat. Przeżyło szczęśliwie ponad 50 lat, ale mężczyzna ostatnim czasie ciężko chorował i leczył się onkologicznie. Wspominają, że wszystkich poruszyła jego choroba. – Ale przecież wiele osób się leczy – komentują. Nie zrozumieją, dlaczego tak dobrzy ludzie zginęli w tak tragicznych okolicznościach.

– Zawsze dobrze się prowadzili. Żyli w zgodzie, nikt nie słyszał kłótni. Pan Tadeusz nie pił. Oni starali się myśleć pozytywnie – mówią znajomi.

Podkreślają, że w tej rodzinie nie było żadnej patologii, a jedyne wyjaśnienie jest takie, że mąż leczył się na raka i zabił żonę, bo chciał, by odeszli razem.

Na miejscu zdarzenia zostały zabezpieczone ślady. Postępowanie prowadzi Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie. Sprawą zajmuje się też Prokuratura Rejonowa Kraków-Prądnik Biały.

Źródło: dziennikpolski24.pl

REKLAMA