W oparach francuskiego absurdu! Miało być 10 mld euro oszczędności, trzeba było dołożyć 200 milionów

Regiony Francji po reformie z zaznaczoną Oksytanią. Fot. Wikipedia
REKLAMA

Magazyn „Capital” francuskiej TV M6 pokazuje jak marnotrawione są w tym kraju publiczne pieniądze. Tym razem program poświęcono budżetom regionów.

Ich wydatki spowodowały dodatkowy koszt 200 milionów euro zamiast zakładanych 10 miliardów oszczędności po ich restrukturyzacji. Chodzi o zwiększone zarobki, koszty obslugi, utrzymywania struktur i personelu.

Ten czarny obraz lokalnej demokracji zaprezentowano przed marcowymi wyborami samorządowymi. Nad Sekwaną mówi się o kryzysie lokalnych władz.

REKLAMA

Raport Trybunału Obrachunkowego pokazuje, że zmniejszenie we Francji liczby regionów z 22 do 13, po 4 latach od tej reformy, zamiast zakładanych 10 mld oszczędności, zwiększyło wydatki budżetu o 200 mln euro.

Reformę terytorialną rozpoczęto jeszcze pod rządami socjalisty François Hollande’a. Zamiast cięć, koszty zaczęły się jednak mnożyć. Zetatyzowana Francja z reformą sobie nie poradziła.

Mały przykład. W regionie Oksytanii zabrakło miejsca na posiedzenia rady powiększonego regionu. Dotychczasowe siedziby regionów Langwedocja-Roussillon i Midi-Pireneje były po ich połączeniu za małe. Nową siedzibę znaleziono w centrum wystawowym w Montpellier. Koszt wynajmu – 100 000 euro dziennie za dzień obrad rady regionu, która zbiera się cztery razy w roku. Stare siedziby tymczasem trzeba utrzymywać dalej….

Wzrosły też nagrody i premie dla urzędników, bo większy region to przecież… więcej pracy. Za to nie udało się zmniejszyć biurokracji. Cięcia liczby urzędników, np. w Normandii wyniosły zaledwie 2%.

Większe wydatki trzeba też zaplanować na podróże urzędników po powiększonych przecież regionach. Magazyn „Capital” zauważył tylko oszczędności w wyprzedaży niektórych nieruchomości. Z tym, że i tutaj powstaje pewne niebezpieczeństwo, bo pod młotek poszły często zabytkowe siedziby regionów.

Źródło: M6

REKLAMA