Dobromir Sośnierz odpowiedział Korwin-Mikkemu. Chodzi o wynik prawyborów Konfederacji

Dobromir Sośnierz odpowiedział Januszowi Korwin-Mikkemu. Chodzi o prawybory Konfederacji. Foto: print screen z YouTube/TVP Sport/Polskie Radio
Dobromir Sośnierz odpowiedział Januszowi Korwin-Mikkemu. Chodzi o prawybory Konfederacji. Foto: print screen z YouTube/TVP Sport/Polskie Radio
REKLAMA

Dobromir Sośnierz odpowiedział Januszowi Korwin-Mikkemu. To kolejny komentarz do prawyborów Konfederacji.

– Rzeczywiście dyskutowaliśmy na Prezydium o strategii głosowania, ale stwierdzenie, że „analiza ustaliła, że żaden nasz kandydat nie ma szansy” jest prezentacją jedynie opinii połowy Prezydium. Kilka osób, z p. Prezesem włącznie, siała niezrozumiały defetyzm o rzekomym braku szans na podstawie bardzo mglistych przypuszczeń, ale w żadnym razie nie jest to zdanie wszystkich członków Prezydium – napisał na Facebooku Sośnierz.

– Rozgrywka miedzy trzema osobami nie ma żadnego rozstrzygnięcia – trzeba podejmować decyzje na bieżąco i wygrywa ten, kto podejmie ją ostatni. Kolega ją podejmujący dowiedział się (i była to prawda), że narodowcy przekażą część głosów na kol. Dziambora by doprowadzić do remisu, po którym odpadną obydwaj Kandydaci. W efekcie doszło do rozgrywki, w której kol.Dziambor uznał, że lepszym Kandydatem będzie kol.Bosak – bo Go, jak się wyraził w wywiadzie dla PolSatu, zna. I większość Jego wyborców Go posłuchała. Analiza przeprowadzona poprzedniego dnia na posiedzeniu Prezydium ustaliła, że żaden nasz kandydat nie ma szansy, więc trzeba wybrać mniejsze Zło – pardon: większe Dobro. Kol.Dziambor zadziałał na własną odpowiedzialność. Miejmy nadzieję, że miał rację… – skomentował prawybory Korwin-Mikke.

REKLAMA

To jednak nie wszystko. Polityk odniósł się do zamieszania z oddawaniem głosów w prawyborach.

– We wszystkich możliwych komunikatach obiecywaliśmy naszym prawyborcom, że trzech naszych, KORWiN-owych kandydatów przerzuci głosy na najsilniejszego — i z niezrozumiałych powodów dwóch z nich złamało tę obietnicę. W efekcie tej dezercji elektorzy Artura Dziambora musieli nieoczekiwanie dokonać wyboru między dwoma kandydatami z innych frakcyj. I dokładnie tak, jak przewidziałem wczoraj, w większości wybrali Krzysztofa Bosaka. Uprzedzałem kolegów, że Krzysztof Bosak wygra w obu przypadkach i cała ta rzekoma strategia jest po prostu bez sensu. Postanowili jednak mimo wszystko wziąć odpowiedzialność za rozbicie wolnościowych głosów w Konfederacji. I w ten sposób cnotę stracili, a nie zarobili… – dodał.

Sośnierz stanął również w obronie Dziambora.

– Sugerowanie, że to Artur Dziambor zadziałał na własną rękę, jest niedorzeczne. To ci, którzy porzucili wolnościowego kandydata na rzecz Grzegorza Brauna, zaryzykowali jedność i lojalność partyjną — i przegrali, topiąc przy okazji całą partię. Szkoda. Ja zrobiłem to, co obiecałem sympatykom — do końca walczyłem o Artura – zakończył swój wpis poseł Konfederacji.

REKLAMA