Nie żyje biskup Stanisław Stefanek. Jego dewizą było zdanie: „We wszystkim Chrystus”

Biskup Stanisław Stefanek Źródło: Wikipedia

Biuro prasowe Episkopatu Polski przekazuje smutne wieści. W piątek, 17 stycznia o 17.30 w szpitalu w Lublinie 84-letni biskup Stanisław Stefanek „odszedł do domu Ojca”. Duchowny od 9 lat był na emeryturze. Jego dewizą było zdanie: „We wszystkim Chrystus”.

„Dzisiaj, 17 stycznia, o godz. 17.30 w Szpitalu w Lublinie odszedł do Domu Ojca bp Stanisław Stefanek TChr, biskup łomżyński w latach 1996-2011, biskup pomocniczy szczecińsko-kamieński w latach 1980-1996. Miał 84 lata” – informuje biuro prasowe Episkopatu Polski.

Biskup Stanisław Stefanek urodził się na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej, 7 maja 1936 r. Święcenia kapłańskie przyjął 28 czerwca 1959 r. Jego biskupią dewizą było zdanie: „We wszystkim Chrystus”. W momencie śmierci juz od 9 lat przebywał na emeryturze.

„Słowa biskupiego zawołania śp. biskupa Stanisława opisują szczególny rys nie tylko jego pasterskiej posługi, ale całego jego życia” – napisał abp Stanisław Gądecki.

Na zakończenie listu Przewodniczący Episkopatu zacytował jeszcze słowa z Ewangelii. „Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! W małej rzeczy byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości twojego pana” (Mt 25, 21).

Źródło: Biuro prasowe Episkopatu Polski

2 KOMENTARZE

  1. na koniec swojej duszpasterskiej posługi „wyremontował” łomżyńską katedrę. Jak ją „wyremontował” wygooglajcie sobie sami. Dość, że zatrudnił przy tym „mistrza” Czesława Dźwigaja…

  2. Nie znam człowieka, więc nie będę pisać o nim żadnych opinii. Muszę jednak zwrócić uwagę na takie zjawisko, że kiedy umrze jakiś wysoko postawiony hierarcha kościelny, lokalny polityk, celebryta (aktor/piosenkarz), profesor, wysoki urzędnik jak sędzia, wojewoda to wszyscy pieją peany na jego cześć bez względu, czy sobie na to rzeczywiście zasłużył, czy też nie. Najciekawsze są przypadki pogrzebów znanych ludzi o których cała społeczność wiedziała, że byli kanaliami. To strasznie obłudne, biorąc pod uwagę, że kiedy umiera uczciwy bogaty przedsiębiorca (pracodawca), właściciel zakładu produkcyjnego, dzięki któremu pracę niejednokrotnie miało wielu ludzi to nie wspomni o nim prawie nikt, poza najbliższą rodziną i przyjaciółmi. Podobnie jest z wieloma innymi, którzy żyli po chrześcijańsku, mieli zasługi dla społeczności, nieskalaną opinię, ale nie przynależeli do jakiejś uprzywilejowanej grupy. Umarł człowiek, niech Bóg go sprawiedliwie osądzi wedle swojej woli, wszyscy kiedyś umrzemy, ale nie róbmy z tego przedstawienia.

Comments are closed.