Ceny w Polsce rosną w przerażającym tempie! Dwa razy szybciej niż średnia dla UE

Zdjęcie ilustracyjne Foto: Pixabay

Tak drogo jeszcze nie było! Według danych Eurostatu ceny w Polsce rosną niemal dwa razy szybciej niż średnia dla Unii Europejskiej.

Polska znalazła się na niechlubnym prowadzeniu w rankingu Eurostatu. Jesteśmy bowiem jednym z krajów, w którym ceny rosną najszybciej!

Inflacja w Polsce jest już niemal dwukrotnie większa niż średnia w Unii Europejskiej. Europejski Urząd Statystyczny wskazuje, że zaledwie w pięciu państwach ceny rosną szybciej niż w Polsce.

Szybciej niż w Polsce ceny rosną na Węgrzech, w Rumunii, Czechach, Słowacji i Bułgarii. Na szóstej pozycji plasuje się Polska z inflacją na poziomie dokładnie 3 proc.

Co bardziej szokujące to fakt, że ceny w Polsce rosną ponad dwukrotnie szybciej niż średnia w krajach posługujących się walutą euro (1,3 proc.).

Dla porównania w Niemczech i Wielkiej Brytanii inflacja utrzymuje się na poziomie 1,3 – 1,5 proc. Z kolei w Belgii czy Danii nie przekracza ona 1 proc.

Najszybciej rosną ceny żywności i napojów bezalkoholowych. Rekordem były ceny cukru (+ 20,7 proc.) oraz owoców i warzyw (+ 12 proc.).

Średnią w dół ciągną spadające ceny urządzeń domowych oraz odzieży.

Źródło: Money.pl

3 KOMENTARZE

  1. Czytam: „Polska znalazła się na niechlubnym prowadzeniu w rankingu Eurostatu”. I zaraz potem: „Szybciej niż w Polsce ceny rosną na Węgrzech, w Rumunii, Czechach, Słowacji i Bułgarii”. Mielibyście kłopoty ze skończeniem mojej podstawówki ale rozumiem, że jest postęp i nikomu nie można zamykać drogi do uzyskania dyplomów.

  2. Inflację wymyślają socjaliści. Najpierw przesadnie opodatkują pracę, potem usługi i towary są przez to drogie. Następnie socjaliści zaglądają bezpośrednio do naszych portfeli – tworzą potężną kontrybucję podatkową i to też przez nią towary i usługi są drogie, bo wszystko jest przesadnie opodatkowane … towary i usługi przesadnie opodatkowane – nie nadążają konkurencyjnie na rynkach światowych, a są one coraz bardziej zglobalizowane.

    I tak w koło Macieju to samo – najpierw socjaliści opodatkowują pracę np. poprzez przymus ubezpieczeń społecznych, a potem finalnie to konsument płaci za inflację, czyli podatek systemowy – wymyślony przez rząd socjalistyczny.

    Przy co najmniej 4 razy większej – nadal – średniej mediany wynagrodzenia, w porównaniu miedzy Polską, a krajami takimi jak RFN lub UK (tam głównie Polacy emigrują zarobkowo) – inflacja większa dwu lub nawet trzykrotnie od jej poziomu u bogatych państw Zachodu, musi być czymś przerażającym.

    Tak duży wzrost inflacji w państwach byłych demoludów – mówi wprost o tym, że cała Europa Wschodnia nie skorzystała na integracji europejskiej z socjalistyczną Unią Europejską. Implementacja wszelkiego rodzaju dotacji – pompowanych do gospodarki, tylko nasila wzrost zjawiska inflacji – nawet jak socjalistyczni rządowi się opanują i przestaną ją tworzyć legislacyjnymi decyzjami, to i tak inflacja wzrośnie, bowiem charakter jej wzrostu – też wiąże się z abstrakcyjnymi decyzjami ekonomicznymi, a używanie dotacji do tworzenia dobrobytu – to nic innego jak surrealistyczna abstrakcja … towar i usługa musi konkurować na rynku, a nie mieć zapewnionej opieki, ze strony rządu. Taki towar i usługa, który powstaje w sztucznych realiach ekonomicznych – z czasem też zaczyna być i drogi i przestaje mieć wartość na rynku.

    Oczywiście socjaliści europejscy będą opowiadać teraz bzdury – o tym, że gospodarki krajów demoludów są przegrzane, przez duży napływ inwestycji do nich. Że wzrost inflacji – to typowa zapowiedź w spowolnieniu gospodarczym w ramach cyklu koniunkturalnego, a takie rzeczy dzieją się właśnie w bogatych i rozwiniętych gospodarkach.

    To oczywiście bzdury są o tym, że np. Polacy się bogacą na potęgę. Tak więc – albo socjaliści odejdą z polskiego Sejmu albo wrócimy do czasów sprzed kilkunastu lat już wkrótce – tzn. wydatnie poziom życia między Polakiem pracującym w Polsce, a Polakiem zatrudnionym w UK lub w RFN – znów będzie w porównaniu – bardzo na niekorzyść względem podjęcia się pracy najemnej u nas w kraju. Tak więc – nastąpi kolejna duża fala emigracji zarobkowej, taka jak miała miejsce w latach 2004-2013.

Comments are closed.