Greta Thunberg w Polsce: Chciała wejść na teren elektrowni. „Nikt nie wyraził zgody”

alarmizm/Greta Thunberg Foto: PAP/PA
Greta Thunberg Foto: PAP/PA

Niedawno wyszło na jaw, że Greta Thunberg potajemnie nawiedziła Polskę. Celem wizyty ekowagarowiczki, za którą stoją ogromne pieniądze branży energetycznej, były okolice elektrowni Bełchatów. Jak się okazuje, Szwedka chciała wejść na teren zakładu.

Z wpisów w mediach społecznościowych dowiedzieliśmy się ostatnio, że Greta Thunberg przybyła do Polski. Wszystko wydało się za sprawą restauratorów, którzy z dumą chwalili się, że jadła u nich twarz młodzieżowych strajków klimatycznych. Miała odwiedzić m.in. Gdańsk i powiat bełchatowski.

Jak informuje „Dziennik Łódzki”, Greta Thunberg miała poprosić Polską Grupę Energetyczną o zgodę na nagranie filmu na terenie elektrowni Bełchatów. Spółka jednak odmówiła.

„Jak wynika z nieoficjalnych informacji, dwa tygodnie temu Szwedka zwróciła się do Polskiej Grupy Energetycznej z prośbą o możliwość nagrania filmu na terenie elektrowni. Odpowiedź była jasna. Nikt nie wyraził zgody na wizytę Grety Thunberg na terenie zakładu energetycznego” – czytamy na łamach dziennika.

Mekka ekoterrorystów

Ostatecznie więc Greta i jej ekipa filmowa musieli zadowolić się tarasem widokowym przy kopalni węgla brunatnego w Kleszczowie. Jest to swoista mekka ekoterrorystów, którzy bojkotują działalność elektrowni Bełchatów, opalanej surowcem właśnie z tej kopalni. Kilka lat temu aktywiści Greenpeace wbili setkę drewnianych krzyży, które miały symbolizować „ofiary” działalności tych zakładów.

Według „Dziennika Łódzkiego”, podróż Grety po Polsce nie była jednak do końca zgodna z głoszonymi przez nastolatkę „ideałami”. Ekowagarowiczka miała bowiem przesiadać się do elektrycznej Tesli dopiero tuż przed dotarciem do określonego celu.

Co więcej, Greta miała zapewnioną specjalną ochronę. „Jak się okazało, od początku wizyty młodej Szwedki w kraju służby PGE sprawdzały, gdzie porusza się aktywistka, a na tarasie widokowym nad całą akcją czuwała policja” – poinformował „Dziennik Łódzki”.

Potajemna wizyta Grety w Polsce najprawdopodobniej nie wróży nam nic dobrego. Wygląda na to, że czeka nas kolejna odsłona walki światowego lobby eko-energetycznego z polską elektrownią. Tymczasem w Niemczech już niebawem uruchomiona zostanie kolejna elektrownia węglowa Datteln 4. Stoi to w oczywistej sprzeczności z deklaracją rządu Merkel. Nasi zachodni sąsiedzi twierdzili bowiem, że do 2038 roku nie będą już korzystać z węgla.

Źródła: Dziennik Łódzki/nczas.com