Pycha Francji, chaos i wędrowny cyrk. Niemiecka rządowa rozgłośnia w bezprecedensowym ataku na Macrona

Emmanuel Macron, Andrzej Duda i Angela Merkel. Autor: Armando Babani. / fot. PAP
Emmanuel Macron, Andrzej Duda i Angela Merkel. Autor: Armando Babani. / fot. PAP

Deutsche Welle państwowa stacja radiowa w bezprecedensowy sposób zaatakowała Emmanuela Macrona i jego politykę. Dziennikarz prowadzący rozmowę z francuską eurodeputowana i przyboczną prezydenta Francji stwierdził, że z powodu jego próżności Unia traci setki milionów i niszczy klimat. Rozgłośnia w swym międzynarodowym wydaniu w istocie reprezentuje stanowisk niemieckiego rządu, więc wywiad zinterpretowano jako dowód dużych napięć pomiędzy Paryżem a Berlinem.

O konflikcie pomiędzy Merkel, a Macronem, którzy mimo kłopotów we własnych krajach konkurują ze sobą o przywództwo w Unii Europejskiej mówi się coraz częściej. Teraz wiele wskazuje na to, że zaczyna on przybierać otwarty charakter i można spodziewać się publicznej wymiany ciosów.

A to za sprawą wywiadu jaki w rządowej niemieckiej rozgłośni przeprowadzono z francuską deputowaną Nathalie Loiseau. To prawa ręka prezydenta Macrona i była minister ds europejskich. Stacja reprezentuje niemiecki rządu więc bezpardonowy atak na prezydenta Francji w jej wykonaniu to sprawa praktycznie bez precedensu.

Prowadzący rozmowę Tim Sebastian już na początku audycji zarzucił, że z powodu pychy Francji i Macrona Unia traci co najmniej 100 milionów euro rocznie. Tyle bowiem kosztują wycieczki Parlamentu Europejskiego do Strasburga, tylko po to by raz w miesiącu odbyć tam jedną sesję plenarną. Ponadto, jak powiedział niemiecki dziennikarz te wyjazdy mają negatywny wpływ na środowisko. Macron, zaś chce być czempionem w walce ze zmianami klimatu. Tymczasem rząd francuski za nic nie chce zrezygnować z sesji PE w Strasburgu, więc europejscy podatnicy płaca za francuską próżność.

Przyboczna Macrona odpowiedziała, że podatnicy marnują tez pieniądze utrzymując Europejski Bank Centralny

– Ale Europejski Bank Centralny, to nie cyrk wędrowny przemieszczający się w raz miesiącu kosztem 100 milionów euro – odpalił dziennikarz.

Francuska eurodeputowana odparła na to, że unijne instytucje są w wielu miejscach i chyba nikt nie che by eurokraci pozostawali zamknięci w brukselskiej bańce i nie tego oczekują wyborcy.

Na pewno nie mówią (wyborcy – przyp. red.) wam byście raz w miesiącu jeździli do Strasburga – odparł Sebastian.

Potem dziennikarz stwierdził, że właściwie nie ma powodu by w Unii ktokolwiek słuchał Macrona. Chodzi m.in. o jego pomysły utworzenia banku klimatycznego, rady ds wewnętrznego bezpieczeństwa Unii i ujednolicenia polityki imigracyjnej.

– Przecież on nie potrafi nawet przeprowadzić reform we własnym kraju – powiedział niemiecki dziennikarz. Stwierdził tez, że europejskie projekty Macrona zbywane są w Brukseli milczeniem, a we Francji panuje chaos

Francuska eropseł zaprzeczyła jakoby Francja pogrążała się w chaosie i jak stwierdziła „reformy Macrona są na stałym kursie”.

– Przecież ludzie giną na ulicach. Są starcia z policja, gazy łzawiące, paraliż transportu największy od lat 60-ych – wymieniał niemiecki dziennikarz.

Na koniec Francuzka stwierdziła, że dziennikarz jest po prostu uprzedzony do Macrona.

Taka wymiana zdań to coś znacznie więcej niż tylko ostry wywiad w rozgłośni radiowej. To znak, że Berlin nie chce już dłużej ukrywać swego konfliktu z Paryżem. To symptom toczących się już kłótni o przywództwo w Unii i finansowanie jej projektów. Zwłaszcza, że już niedługo po Brexicie i minięciem okresu przejściowego Wielka Brytania przestanie zasilać unijną kasę.

2 KOMENTARZE

  1. No mówiłem:w tej platformie było trzech tenorów.GB już się wypisała z budowy 4-rzeszy,następna będzie F,a D zostanie über alles!Instytucje unijne oczywiście trzeba przenieśc do Berlina,ze względu na ochronę klimatu oczywiście! Myśleę że Greta to poprze!

  2. Miło patrzeć jak eurokołchoz rozlatuje się na naszych oczach.

Comments are closed.