Krzysztof Bosak fot. screen TVN
Krzysztof Bosak fot. screen TVN

Szefem mojego sztabu będzie Paweł Usiądek; na starcie kampanii nie jesteśmy na złej pozycji, sukcesem będzie wejście do II tury, sondażowe straty do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nie są niemożliwe do odrobienia – powiedział kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak.

PAP: Proszę zarysować Pańskie plany na kampanię wyborczą, przedstawić szefa sztabu, potencjał finansowy i organizacyjny Konfederacji na wybory prezydenckie.

Krzysztof Bosak: Szefem mojego sztabu będzie Paweł Usiądek, działacz warszawskiego Ruchu Narodowego, analityk finansowy i człowiek, który dotychczas działał bardziej w biznesie, niż w polityce, ale owocnie współpracowaliśmy podczas ostatnich kampanii wyborczych; wierzę, że skoordynuje on pracę bardzo wielu osób przy mojej kampanii.

Planujemy jeździć po Polsce, pokazaliśmy to już w grudniu i w styczniu objeżdżając cały kraj. Byłem jednym z dwóch lub trzech kandydatów w prawyborach Konfederacji, który objechał wszystkie prawyborcze zjazdy wojewódzkie, i – dodatkowo pomiędzy weekendami – organizował dodatkowe spotkania mobilizujące wyborców. Takie tempo pracy będziemy chcieli pokazać w kampanii prezydenckiej.

Michalkiewicz. The Movie

Na razie jest etap przygotowań, tak zwanej pre-kampanii. Będziemy też walczyli o finanse, których nasze środowisko ma znacznie mniej, niż partie promowane przez media, czy promowane przez system. Wierzymy tu w ofiarność naszych sympatyków, którzy dadzą nam paliwo, bez którego żadnej kampanii prowadzić się nie da.

PAP: Jakie są plany minimum? Ostatnio zagłosowało na Konfederację ponad 1 mln 250 tys. wyborców, ale to za mało, żeby wejść do II tury. Jakie scenariusze Pan rozważa w sytuacji, gdy to się nie uda? Może będzie apel do sympatyków Konfederacji, aby wstrzymali się od głosowania w II turze, jeżeli Pana w niej nie będzie, albo apel o poparcie jednego z pozostałych kandydatów?

KB: Za wcześnie na takie rozważania. Najpierw zbiórka 100 tys. podpisów, rejestracja komitetu i start kampanii wyborczej, pierwsza tura, jej wyniki, a wówczas rozważania o II turze. Podchodzimy do wyborów prezydenckich ambitnie. Uważamy, że na starcie nie jesteśmy na złej pozycji, ponieważ sytuacja między kandydatami opozycji jest dosyć wyrównana. Oczywiście Małgorzata Kidawa-Błońska sondażowo nieco wyprzedza pozostałych kontrkandydatów, natomiast nie są to straty niemożliwe do odrobienia w kilka miesięcy.

Mamy zamiar pracować na sukces, a jako sukces definiujemy wejście do II tury. Bardzo wyraźne poprawienie wyniku Konfederacji z wyborów parlamentarnych, byłoby dla nas czymś w rodzaju nagrody pocieszenia. Ale chcę powiedzieć wyraźnie, że nie odpuszczamy absolutnie wizji walki o II turę. Sama myśl o tym, że w drugiej turze mogliby spotkać się prezydent Andrzej Duda i kandydat Konfederacji, już rozgrzewa wyobraźnię wielu sympatyków, ponieważ stawia w bardzo trudnym położeniu Lewicę i wszystkich progresywnych liberałów, obrońców demokracji, zwolenników UE.

Widziałem już dramatyczne tony w ich wystąpieniach, że jeśli Polska miałaby być podzielona pomiędzy PiS, a Konfederację, to byłby to ich „czarny sen”. A to, co napełnia lękiem zwolenników dalszego oddawania naszej niepodległości, czy realizacji lewicowych, szkodliwych programów, to jest coś, co nas nastraja pozytywnie do ciężkiej pracy i walki.

PAP: Jakie będzie Pana hasło wyborcze?

KB: Takie, jak są trzy flary Konfederacji, takie będą trzy filary mojej kampanii – to znaczy wolność gospodarcza, tradycyjne wartości oraz obrona interesu narodowego i niepodległości naszego państwa. Hasła wyborczego szukamy. Uważam, że program Konfederacji dobrze jest wyrażany w haśle, które wymyślił Jacek Wilk na kampanię parlamentarną, i pod którym promowaliśmy nasz program, czyli „Polska dla ciebie”.

Jest to Polska nakierowana na obywateli, Polska, która nie chce zastąpić inicjatywy obywateli, nie chce ich wyręczyć, ale chce im pomagać i dać przestrzeń do dobrego, wolnego, szczęśliwego życia, zgodnie ze swoimi wartościami, tradycjami i konkretnymi zainteresowaniami.

PAP/PJ