W odmętach lewackiego szaleństwa. Kradzież roweru przestępstwem przeciwko klimatowi

Rower Fot. ilustr. Wikipedia

Okazuje się, że dla sędziów kradzież roweru jest przestępstwem także przeciw ekologii. Dobrze, że naciśnięcia przez złodzieja na pedały nie interpretuje się jeszcze jako obrazy środowiska LGTB…

Sąd postępowej Belgii skazał złodzieja rowerów za „przestępstwa przeciw ekologii”. Zapewne dlatego wyrok jest dość wysoki i opiewa na trzy lata więzienia. Zwłaszcza smakowite jest uzasadnienie wyroku.

Sędziowie doszli bowiem do wniosku, że „ofiara kradzieży roweru nie ma innego wyjścia, niż użycie zanieczyszczających środowisko środków transportu”. W ten sposób złodziej nie tylko naruszył prawo własności, ale zmusił rowerzystę do rezygnacji z ekologicznego trybu życia.

Wyrok i takie uzasadnienie usłyszał czterdziestoletni złodziej-narkoman, który ukradł 29 października 2019 roku rower w miejscowości Auderghem.

Wysoki wyrok jest uzasadniony. Złodziej kradł, bo potrzebował środków na narkotyki. W dodatku był recydywistą. Ma na koncie 17 wyroków skazujących i 44 zatrzymania. Od 1995 roku spędził w sumie ponad 12 lat w więzieniach.

Uzasadnienie wygłoszone przez sędziego już takiego sensu nie ma. Uważa on, że „należy surowo ukarać oskarżonego, który popełnia przestępstwa o wadze ważnej dla planety” i dodaje, że oskarżony „przyczynił się do globalnego ocieplenia”.

Tymczasem rower zmienił tylko właściciela i popedałował nim jakiś paser, który przecież inaczej też jeździłby np. autem. Zagrożenie dla planety globalnie się więc nie zmieniło, a być może nawet zmniejszyło, jeśli nowy użytkownik jednośladu robi więcej kilometrów, niż pierwotny właściciel pojazdu. Sędzia, który nie potrafi myśleć logicznie powinien być pozbawiony prawa wykonywania takiego zawodu.

Źródło: La Voix du Nord/ VA

2 KOMENTARZE

Comments are closed.