
DoRzeczy donosi, że Bartosz Arłukowicz miał stanąć na czele sztabu wyborczego Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, ale nie stanął i się obraził. Polityk, który zaczął od reality show, a później stał się „nadzieją” SLD, lecz został przekupiony przez PO, teraz podobno został odsunięty na boczny tor.
Arłukowicza chwalono za udaną kampanię do Parlamentu Europejskiego. Miał prowadzić też kampanię kandydatki PO na prezydenta, o czym otwarcie mówili politycy jeszcze w styczniu.
Teraz okazuje się, że Arłukowicz zrezygnował ponoć z kierowania sztabem, ponieważ nie otrzymał odpowiedniego zakresu władzy w sztabie. Jak informuje „Wprost”, „nie chciał być figurantem”.
Z kolei „Gazeta Wyborcza” podaje, że nowym szefem sztabu ma zostać poseł PO Michał Gramatyka. Arłukowicz miałby „być odpowiedzialny za pierwszy i najważniejszy front walki” oraz zostać „prawą ręką kandydatki”.
Informacje „Wprost” są jednak inne. Arłukowiczowi podobno taka rola nie odpowiada i dlatego zrezygnował z prowadzenia kampanii. „Obraził się. Nie chcieli mu dać pełni władzy w sztabie Kidawy” – poinformowała Joanna Miziołek.
Data wyborów już wyznaczona, a tu takie siurpryzy…
"Obraził się. Nie chcieli mu dać pełni władzy w sztabie Kidawy"https://t.co/zwf9P1XTow
— DoRzeczy (@DoRzeczy_pl) February 6, 2020