
Postawiono zarzut popełnienia samowoli budowlanej inwestorowi wypożyczalni na stoku w Bukowinie Tatrzańskiej. To pokłosie tragedii, w której zginęły trzy osoby.
Wiadomo, że właściciel wypożyczalni nart przyznał się do zarzucanych czynów. Prokuratura nie ujawnia treści jego wyjaśnień. Śledztwo jest w początkowym etapie. W najbliższych dniach zostaną powołani biegli zakresu budownictwa, którzy ocenią, czy obiekt był zbudowany zgodnie ze sztuka budowalną, a także przede wszystkim, czy stanowił realne i bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, a w konsekwencji być może czy mogło to doprowadzić do śmierci trzech ofiar owego zdarzenia.
„Na tym etapie śledztwa istnieją podstawy do postawiania zarzutu inwestorowi popełnienia przestępstwa z art. 90 prawa budowalnego, czyli popełnienia samowoli budowlanej” – poinformowała szefowa Prokuratury Rejonowej w Zakopanem Barbara Bogdanowicz. Nie wykluczyła, że po zebraniu materiału dowodowego zostaną postawione kolejne zarzuty.
Oskarżony nie został aresztowany, jednak ma zakaz opuszczania kraju. Na podstawie obecnych zarzutów grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.
Wstrząsająca relacja świadka i przyjaciela rodziny
Do tragicznego w skutkach wypadku w Bukowinie Tatrzańskiej doszło w poniedziałek 10 lutego. Podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Dach spadł wprost na cztery osoby.
Mimo reanimacji nie udało się uratować 52-latki i jej 15-letniej córki. 21-latka – druga córka zmarłej kobiety – w bardzo ciężkim stanie trafiła do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarła wieczorem tego samego dnia.
Naocznym świadkiem tragedii był przyjaciel rodziny. W emocjonalnej rozmowie z mediami opisywał przebieg zdarzenia.
Zdążył się przebrać w samochodzie i szedł wraz z kuzynem w kierunku znajomych, którzy właśnie podjechali.
Wtedy kątem oka zobaczył, że dach na pawilonie, w którym znajdowała się wypożyczalnia unosi się.
Zdołał krzyknąć „padnij” i instynktownie upaść, ale przelatujący dach zawadził o jego głowę. Kuzyn został trafiony w potylicę i stracił przytomność. Na szczęście po chwili ją odzyskał.
Mężczyzna, który jest ratownikiem wodnym, przystąpił do reanimacji kobiety i jej 2 córek. Porwany przez wiatr dach uderzył je w plecy, a siła uderzenia była ogromna.
Mężczyzna w trakcie wywiadu był w wyraźnym szoku i zrozpaczony pytał: „Co ja powiem córce?”
Obie od wielu lat chodziły razem do jednej klasy.
Z relacji wynika, że ofiar mogło być więcej gdyby nie fakt, iż w okolicy pawilonu przebywało tylko wspomniane 5 osób.
Według portalu meteoprognoza.pl pomiary z najbliższej stacji pogodowej IMGW wskazują, że w momencie tragedii wiał wiatr o sile około 80 km/h.
Wstępne oględziny wskazały, że dach był zamontowany na „słowo honoru”. Wielu świadków wskazywało, że owszem, tego dnia w Bukowinie Tatrzańskiej wiało mocno, ale podobne zjawiska pogodowe nie są w górach niczym nadzwyczajnym.
Tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej. Wstrząsająca relacja przyjaciela kobiet, które zginęły przygniecione przez dach#wieszwięcej pic.twitter.com/5z38kfhhSG
— portal tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) February 10, 2020
Oto dlaczego wiatr zerwał dach w Bukowinie Tatrzańskiej. Zginęła matka i jej dwie córki
Źródło: PAP || NCzas.com





![Potężne burdy w Genewie. Miasto zdemolowane [FOTO/VIDEO] Zamieszki w Genewie.](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/genewa-zamieszki-100x70.jpg)


