Niewiarygodne zarobki polityka PiS. Ta kwota naprawdę szokuje!

Zarobki polityka PiS. Ta kwota naprawdę szokuje! Foto: print screen z YouTube/Janusz Jaskółka
Zarobki polityka PiS. Ta kwota naprawdę szokuje! Foto: print screen z YouTube/Janusz Jaskółka

Zarobki polityka PiS Maksa Kraczkowskiego powalają na kolana. 41-latek pełni funkcję wiceprezesa banku PKO BP i zarabia DZIENNIE 7200 zł!

Zarobki polityka PiS Maksa Kraczkowskiego wychodzą poza granicę wyobraźni przeciętnego Polaka. Najniższa pensja w naszym kraju to bowiem 2600 zł brutto miesięcznie, natomiast wiceprezes banku PKO BP zarabia 7200 zł, jednakże dziennie.

Kraczkowski po ukończeniu studiów prawniczych wstąpił do PiS. Był warszawskim radnym, a następnie posłem. Później przeszedł z polityki do biznesu. Od razu został wiceprezesem jednego z największych banków w Polsce.

W 2017 i 2018 r. zarobki Kraczkowskiego wyniosły ponad milion złotych w ciągu roku. W 2019 r. zarobił on już 2,6 miliona złotych. To oznacza, że za jeden dzień inkasował 7200 zł, wliczając w to również soboty, niedziele i święta.

Podstawowe wynagrodzenie Kraczkowskiego to 705 tys. zł rocznie. Do tego dochodzą inne świadczenia, czyli 617 tys. zł, a także pieniądze, które pieniądze należne na dzień 31 grudnia 2019 r. Wiceprezes dostaje także wynagrodzenie wypłacane na podstawie posiadanych akcji – około milion złotych.

Źródło: fakt.pl

3 KOMENTARZE

  1. Proszę się nie ekscytować, to normalne praktyki, normalne wynagrodzenia, o ile się wie gdzie stoją konfitury i pozycjonuje się w określonym kręgu (czyli jest się we właściwym notesie z telefonami:). Maks to wie i wie jak to się robi:). Każdy kto otarł się o duże biznesy (państwowe ogólnie rzecz ujmując), wie, że spora część tzw.menedżerów, to napompowane bubki (koniecznie z MBA, co na ignorantach robi wrażenie:) , które w zasadzie mogłyby zostać wymienione na każdego przypadkowego gościa z przystanku po poddaniu go renowacji począwszy od ogolenia i dentysty:). Świat rządzony jest naprawdę małą mądrością (z tym , że po podzieleniu się podobnymi refleksjami w tego typu towarzystwie -okraszonymi przykładem państwowej spółki, która przez ok. 9 miesięcy nie miała praktycznie zarządu, a zanotowała wzrost zysku- zostałem uznany za osobistego wroga, a z uśmiechem rzecz potraktowali nieliczni, którzy rzeczywiści coś sobą reprezentowali:). A, i jakby ktoś nie wiedział skąd ten wzrost bez zarządu-po prostu brak było palantów odrywających od merytorycznej pracy ludzi, którzy ten zysk wypracowują i coś konkretnego rzeczywiście potrafią.

Comments are closed.