„Wolność słowa” we Francji pod dyktando skrajnej lewicy [VIDEO]

Tuluza. Bojówki lewackie
Zajścia w Tuluzie Fot. screen Twitter

Tuluza była kolejnym francuskim miastem, w którym bojówki skrajnej lewicy doprowadziły do zakłócenia konferencji, która im się nie spodobała. Co ciekawe, spotkanie miało dotyczyć tematu „odwagi w polityce”.

Tymczasem organizatorzy i uczestnicy zostali brutalnie zaatakowani przez około setkę tzw. „antyfaszystów”. Wydarzyło się to 12 lutego. Teraz politycy prawicy zadają sobie pytania o stan wolności słowa w Republice? Ośmieleni bezkarnością i atmosferą bezprawia bojówkarze lewicy coraz częściej zakłócają takie spotkania w całej Francji.

„Faszystami” dla bojówkarzy są stowarzyszenia pro-life, politycy legalnych partii, krytycy genderyzmu, a w tej samej Tuluzie „faszystami” były to nawet dzieci biorące udział w bożonarodzeniowych jasełkach.

Teraz w czasie konferencji doszło do zamieszek. „Antyfaszyści rzucali krzesłami i różnymi przedmiotami we frontowe drzwi, które zostały mocno uszkodzone – opowiada tygodnikowi „Valeurs” student o imieniu Xavier.

Prelegentami konferencji, która odbywała się w miejscowej księgarni mieli być dziennikarz i wydawca François Bousquet oraz polityk prawicy Robert Ménard, mer Béziers. Ten ostatni nie przybył ze względu na trwającą kampanię wyborczą w jego mieście.

Przed wejściem do sali doszło szybko do konfrontacji ochrony z atakującą ich kilkudziesięcioosobową zakapturzoną bojówką „antyfaszystów”. Obrzucali oni różnymi przedmiotami; w tym racami wchodzącą na salę publiczność, często starsze osoby.

Policja przybyła około dziesięciu minut po pierwszych aktach przemocy. Do ochrony imprezy nie przydzielono żądnych funkcjonariuszy, chociaż na stronach skrajnej lewicy trwało nawoływanie do odebrania prawa do wolności słowa „skrajnej prawicy” i wzywano do rozbicia konferencji.

Zastraszanie i przemoc

Konferencję ostatecznie znacznie opóźniono. Pomimo uspokojenia sytuacji po interwencji policji, przeszkodą było duże zadymienie sali. François Bousquet, redaktor naczelny czasopisma „Éléments” omawiał „cnoty w kontekście historii Europy i zanik rycerskiej cnoty odwagi we współczesnym społeczeństwie”. Typowy… „faszyzm”.

Warto też zwrócić uwagę na presję wywieraną na dzierżawców lokali. Ci coraz częściej nie chcą wynajmować już sal na tego typu spotkania, bo obawiają o swoje mienie. W Tuluzie właściciel lokalu wynajętego na konferencję, w ramach „ekspiacji”, ogłosił, że przekaże sumę za wynajem sali w wysokości 600 euro na rzecz stowarzyszeń… LGBT.

Zastraszanie, przemoc fizyczna, agresja to metody lewackich bojówkarzy, którzy rzekomo walczą z „faszo”. Francja zaczyna przypominać Republikę Weimarską, tylko, że z faszyzmem raczej urojonym.

Źródło: VA