To będzie kres nieuczciwych komorników i firm windykacyjnych. Nie będzie już „lichwiarskiego ciągu”

Komornik - zdj. ilustracyjne / Fot. PAP
Komornik - zdj. ilustracyjne / Fot. PAP

Firmy windykacyjne, fundusze sekurytyzacyjne odzyskujące długi i nieuczciwi komornicy znaleźli się na celowniku Ministerstwa Sprawiedliwości. Nieuczciwy komornik i firma windykacyjna nie stworzą „lichwiarskiego ciągu”.

Resort chce walczyć z patologią egzekutorów, gdy komornik lub firma windykująca należność pozbawia dłużnika majątku za dług niewspółmierny do jego wartości.

Dłużnicy za pożyczone kilka tysięcy złotych tracą mieszkania lub domy warte kilkaset tysięcy. Ich długi są też sprzedawane kolejnym firmom. Potrafią one celowo wstrzymać windykację, aby potem uzyskać jak największe, narosłe odsetki sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Media obiegła ostatnio historia 11-letniej Zuzi, której zajęto pieniądze ze świadczenia 500 plus i renty po zmarłym ojcu. Dług, o którym dziewczynka nie wiedziała, zamrażany był przez komornika i firmę Ultimo. Ojciec zaciągnął go, by rozwinąć prowadzony przez siebie biznes. Windykatorów nie interesowała sytuacja materialna rodziny. Nieistotny był również fakt, że Zuzia o długu nie wiedziała. Podobnie jak jej matka, która nie była żoną ojca 11-latki, a więc nie miała dostępu do informacji o jego sytuacji finansowej.

Koniec firm windykacyjnych?

Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości „postanowiło działać zdecydowanie”. Jakie proponuje zmiany?

Chce, by wierzyciel mógł złożyć wniosek o zlicytowanie lokalu dłużnika, jeśli wysokość egzekwowanej należności głównej stanowi co najmniej równowartość jednej dwudziestej sumy oszacowania.

– Uniemożliwi to pozbawienie mieszkania osoby, której dług wynosi kilka tysięcy złotych. I bardzo dobrze, bo dla przytłaczającej większości Polaków to właśnie dach nad głową jest gwarantem podstawowego bezpieczeństwa – mówi Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości i pełnomocnik rządu ds. praw człowieka.

Nowa regulacja ma też dotyczyć sprzedawania długów. Odzyskiwać pieniądze będzie mógł ten, kto je pożyczył. Wolno mu będzie zatrudnić windykatora, ale sprzedać długu – już nie. „Powstaje lichwiarski ciąg, na którym zyskuje kilka podmiotów, a traci jedynie ten, kto zaciągnął 500 zł pożyczki, a do spłaty ma kilka tysięcy złotych” – argumentuje resort sprawiedliwości.

– Komornik jest funkcjonariuszem publicznym, a nie listonoszem. A każdy funkcjonariusz powinien mieć oczy otwarte na ludzką krzywdę. Znam kilka przypadków, gdy komornicy za wszelką cenę usiłują odzyskać pieniądze dla wierzyciela. Tymczasem tym wierzycielem jest lichwiarz, w stosunku do którego prowadzone jest postępowanie karne – tłumaczy wiceminister Warchoł.

Źródło: se.pl