To trzeba zobaczyć. To może być najbardziej żałosna i groteskowa kampania wyborcza w dziejach. Tak „Mini” Mike Bloomberg walczy o Biały Dom [WIDEO]

"Prezydenckie" występy kandydata Demokratów Michaela Bloomberga. Zdjęcie: Twitter/ John Cardillo

Po klęsce w prawyborach prezydenckich w Iowa i New Hampshire dotychczasowego faworyta Demokratów, byłego wiceprezydenta u Obamy – Joe Bidena, nowym ulubieńcem partii i mediów stał się Michael Bloomberg. Ten wystartował z wielkim rozmachem ale jego kampanię mogą pogrążyć żenujące występy sceniczne.

Michael Bloomberg to były burmistrz Nowego Jorku i miliarder. Z majątkiem około 60 miliardów dolarów uznawany jest za 9 najbogatszego człowieka w Stanach Zjednoczonych. Teraz stał się ulubieńcem Demokratów i mediów. To on ma wygrać z Trumpem i zasiąść w Białym Domu.

Dotychczasowym faworytem partyjnego establishmentu Demokratów i mediów był wiceprezydent z czasów Obamy Joe Biden. Ten jednak poniósł druzgocącą klęskę w prawyborach w Indianie i New Hampshire zajmując tam 4 i 5 miejsce. Teraz establishment i media lansują Bloomberga, właściciela jednej z największych agencji informacyjnych na świecie.

Jego kandydaturze przeciwstawia się lewicowe – socjalistyczne skrzydło Partii Demokratycznej uosabiane przez senatora Sandersa i senator Warrens. Wskazują oni, że miliarder członek elit nie może być prezydentem pracujących Amerykanów i „kupić” sobie Białego Domu

Bloomberg nie brał udziału w prawyborach, ani w debatach Demokratów ubiegających się o nominację. Mimo to rozpoczął kampanię z wielkim rozmachem. Może okazać się, że aż z za dużym.

Do tej pory Bloomberg wydał 230 milionów dolarów na swe reklamy i ogłoszenia. Udziela się gdzie może i jak może. Ale z opłakanym skutkiem Po sieci krążą jego występy sceniczne. Niezależnie od tego, czy są związane z kampanią wyborczą, czy nie, i kiedy zostały nagrane to mogą go pozbawić szans w wyborach prezydenckich.

Liczący około 1,6 metra wzrostu Bloomberg zwany przez Trumpa złośliwie „Mini” spróbował swych sił estradowych z żenującym skutkiem. Mniejsza z tym kto i w jakim celu go namówił. Ważne, że zrobił z siebie błazna – pośmiewisko Ameryki. Komentarze nie pozostawiają złudzeń.

Zresztą obejrzyjcie państwo sami popisy ‚Mini” Mike’a Bloomberga.