Co z obietnicami Morawieckiego? Samochodu elektrycznego póki co nie ma, ale państwowa spółka już chce więcej pieniędzy

Mateusz Morawiecki. Foto: PAP
Mateusz Morawiecki. Foto: PAP

Co z obietnicami Morawieckiego? Samochodu elektrycznego póki co nie ma ale państwowa spółka już chce więcej pieniędzy. Motywuje to ambitnymi planami.

Prezentacja marki polskich e-aut, pokaz prototypów, wybór platformy i miejsca pod fabrykę – to plan ElectroMobility Poland do czerwca. Przekona akcjonariuszy do dosypania pieniędzy? – zastanawia się czwartkowy „Puls Biznesu”.

Gazeta przypomina, że ElectroMobility Poland ma w akcjonariacie cztery firmy energetyczne kontrolowane przez państwo: PGE, Eneę, Tauron i Energę. Na koncie ma zaś jeszcze ok. 40 mln zł z 70 mln zł, które akcjonariusze wpłacali jej, w transzach, od 2016 r. do dziś.

Do końca 2019 r. wydaliśmy ok. 30 mln złotych. Posiadane fundusze wystarczą nam do realizacji bieżących zadań, a w połowie roku, po osiągnieciu celów założonych na obecnym etapie, będziemy rozmawiać z akcjonariuszami o kolejnych rundach finansowania – mówi „Pulsowi Biznesu” Piotr Zaremba, prezes EMP.

Celów do osiągniecia – jak pisze dziennik – jest kilka, m.in. marka i prototypy.

Do połowy roku przedstawimy nazwę i logo polskiej marki motoryzacyjnej samochodów elektrycznych – zapowiada Zaremba.

Gazeta przypomina, że o ile w początkach istnienia EMP mowa była o stworzeniu „polskiego samochodu elektrycznego”, o tyle dziś firma pracuje nad polską marką motoryzacyjną, pod która miałyby się pojawiać kolejne modele aut.

Docelowo modeli takich aut – według Zaremby – ma być pięć, ale w pierwszym etapie EMP pracuje nad uruchomieniem produkcji trzech.

Polskie samochody elektryczne będą autami rodzinnymi segmentu C, dostosowanymi do potrzeb zarówno klienta indywidualnego, jak i instytucjonalnego. Z badań wynika, że Polacy cenią auta przestronne, praktyczne i uniwersalne. Chcemy, aby nasze auta wyróżniały się dizajnem, który może je pozycjonować nieco wyżej, niż wynikałoby to z klasycznej segmentacji rynku. Znamy te gusta dzięki naszym wcześniejszym badaniom, które zweryfikujemy na podstawie prototypów – zapowiada Piotr Zaremba.

Przypomnijmy, że premier Mateusz Morawiecki obiecał, że w 2025 na naszych drogach będzie jeździło 1 mln samochodów elektrycznych polskiej produkcji.  Prezes Zaremba zapowiadał w maju 2018 roku, że produkcja ruszy w 2022 roku. Tymczasem na razie nie ma ani projektu samego pojazdu ani nawet lokalizacji fabryki o budowie nie mówiąc a państwowe spółki mają topić w projekt kolejne miliony. Sytuacja zaczyna przypominać budowę polskiej elektrowni atomowej. Spółka, która się tym zajmuje została powołana w 2010 roku, a koszty jej działania przekroczyły 0,5 mld złotych. Tymczasem nadal nie wskazano nawet lokalizacji przyszłej elektrowni. Historia polskiego samochodu elektrycznego to kolejny przykład dlaczego państwo nie powinno zajmować się biznesem.

Źródło: PAP

2 KOMENTARZE

  1. Ten wszechstronny dyletant widział pod klapą swego auta akumulator i stąd jego przeświadczenie, że jeździ autem elektrycznym.

  2. tyle milionów by za pół roku poznać nazwę i logo to lekka przesada, mnie wystarczy max jedna godzina by to załatwić i zadowolę się jednym milionem

Comments are closed.