Na Kubie można kupić auta za dewizy. Wchodzą już w odpowiednik epoki „średniego PRL”

Kuba
Ulica na Kubie Fot. Wikipedia

Władze w Hawanie zezwoliły na prywatny zakup samochodów za dewizy w tamtejszych „Pewexach”. Pozwolić sobie na to mogą jedynie ci, którzy mają np. rodziny za granicą. Na ulicach Hawany i tak dominują amerykańskie „zabytki” z lat 50. i produkcje „krajów socjalistycznych” z lat późniejszych jak Łady, czy Moskwicze.

Auta z kubańskiego „Pewexu” są poza zasięgiem finansowym większości mieszkańców. W dodatku ceny tych aut są znacznie wyższe, niż gdzie indziej, bo rząd chce ściągać dewizy i zarabiać.

Większość Kubańczyków korzysta i tak z transportu publicznego. Stare autobusy „guagua”, dożywają jednak kresu. Rząd kubański uzasadnia wysokie ceny importu aut, tym, że przychody ze sprzedaży zostaną wykorzystane właśnie na poprawę transportu publicznego.

Sprzedaż samochodów w twardej walucie jest częścią szerokiego planu reform gospodarczych zapoczątkowanych kilka miesięcy temu. Poza autami za dewizy, w październiku ubiegłego roku otwarto całą sieć nowych sklepów z zakupami za twardą walut, czyli kubańskich Pewexów. Kubańczycy mogą teraz kupić za euro lub dolary klimatyzatory, lodówki i inne urządzenia gospodarstwa domowego. Częsciej jednak mogą sobie tylko na te „luksusy” popatrzyć.

Tak jak bywało w w historii wszystkich państw „bloku socjalistycznego”, chodzi o przechwycenie potrzebnych dewiz w ramach tzw. „importu wewnętrznego”. W Polsce „Pewexy” powstały w 1972 z przekształcenia sklepów dewizowych banku PeKaO. Wygląda na to, że Kubę czeka jeszcze około 18 mat „realnego socjalizmu”.

Źródło: France Info