Disco polo to dzieło mafii? Gangster przerywa milczenie

Gangster
Gangster "Masa", gwiazda disco polo Marcin Miller na gali 25 lecia Disco Polo. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: PAP

My tak naprawdę nie zajmowaliśmy się branżą disco polo. Wszystko, co mieliśmy z nimi wspólnego, to ściąganie haraczy – mówi najbardziej znany świadek koronny w Polsce Jarosław Sokołowski ps. Masa.

Informacje o tym, iż disco polo w latach 90., wówczas jeszcze nazywane muzyką chodnikową, było finansowane przez mafię przewijały się wielokrotnie w różnego rodzaju artykułach i śledztwach dziennikarskich.

O mafii i jej wpływie na ówczesne gwiazdy wspominał między innymi Marcin Miller, lider zespołu BOYS. Jego wyznania były jednak bardzo ogólne.

W sprawie głos zabrał jednak Masa, skruszony gangster z Pruszkowa, który opowiedział kilka ciekawych w książce „Bandyci i celebryci”.

Z liderem Top One otworzyłem knajpę z włoskim żarciem, potem zmieniliśmy menu na chińskie. Na koniec przejąłem lokal, bo on był słabym menadżerem i wspólny biznes nam nie szedł. Nie chciałem bez końca pakować mu kasy – wspomina Masa.

Kontakty „Pruszkowa” sięgały jednak znacznie głębiej i dotyczyły zdecydowanie większej ilości gwiazd muzyki. Zdecydowanie pomagały w tym dyskoteki, w których organizowane były koncerty. To właśnie tam najczęściej dochodziło do spotkań muzyków i gangsterów.

Najlepszym przykładem, iż dziennikarze śledczy znali skalę współpracy jest jeden z tytułów, który pojawił się chwilę po rozbiciu gangu pruszkowskiego, wówczas to napisano „Koniec mafii, koniec disco polo!”.

Źródło: SE.pl / Alaluna.pl