Polscy lekarze obawiają się koronawirusa? „Problemem jest skala zachorowań”

Koronawirus. Foto: Pixabay/epidemia koronawirusa
Koronawirus. Foto: Pixabay

Epidemia koronawirusa zatacza coraz szersze kręgi. Dzisiaj „Super Express” informował o pierwszym przypadku wirusa z Wuhan w Polsce. Doniesienia te zdementował jednak minister zdrowia Łukasz Szumowski. Informacjom tabloidu zaprzeczył także krakowski szpital, w którym miał przebywać rzekomo zarażony pacjent.

Polskie władze twierdzą, że są przygotowane na epidemię koronawirusa w naszym kraju. Uspokajają, że sytuacja jest pod kontrolą. Innego zdania są jednak lekarze. Ci ostrzegają przed wirusem z Wuhan i mówią o wielkim zagrożeniu.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie ujawniła niewygodną dla polityków prawdę. – Przygotowani jesteśmy tylko na papierze. Sprawdzianem będzie pojawienie się pierwszych zachorowań, których spodziewam się już wkrótce – mówiła dr Dorota Gałczyńska-Zych.

Dziennik podaje, że w szpitalach nie ma masek ani kombinezonów. Lekarze obawiają się epidemii. Twierdzą, że już wkrótce dotrze ona do Polski.

Kiedy wirus dotrze do Polski, będziemy musieli się z nim zmierzyć – dodała dr Gałczyńska-Zych.

Polski personel medyczny z niepokojem obserwuje także sytuację lekarzy i pielęgniarek w Chinach. Tam koronawirusem zaraziło się co najmniej 1716 członków personelu medycznego. Były wśród nich także zgony. Co więcej, pracownicy szpitali mają bardzo ograniczone możliwości wypoczynku i pracują pod ogromną presją. To zwiększa i tak już duże ryzyko zarażenia wirusem z Wuhan.

To biologiczna III wojna światowa. Jej rozmiary poznamy w boju – podsumowała dyrektor Szpitala Bielańskiego.

Do zagrożenia koronawirusem w Polsce odniósł się także dr Jakub Kosikowski, który wcześniej informował o przypadku Polki, która wróciła z Mediolanu z objawami infekcji. Kobieta została odesłana z kwitkiem ze szpitala zakaźnego. Sprawa została zgłoszona do sanepidu. Jak podkreślał, „problemem jest to, że (wirus – przyp. red.) jest mocno zakaźny, co może zrobić ogromne liczby chorych”. Największe obawy budzi zatem skala zjawiska.

Źródła: Rzeczpospolita/se.pl