Chińskie restauracje zbierają nowe dane w związku z koronawirusem

Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
REKLAMA

W lutym w Chinach wprowadzono zakaz handlu i jedzenia dziczyzny. Ma to związek z epidemią koronawirusa. Zmiany zaszły także w zamówieniach jedzenia z dostawą. Restauracje zbierają nowe dane od pracowników.

Szefowa „The Washington Post” w Pekinie podała na Twitterze, zmiany jakie wprowadziły restauracje oferujące dostawę jedzenia. W związku z epidemią koronawirusa klienci w Chinach mają dostęp do wielu nietypowych informacji.

Jak się okazuje, obok menu, restauracje zamieszczają też zdjęcia ze sprzątania. Co więcej, w zamówieniach zapisywane są także numery telefonów i temperatura ciała osób, które przygotowują posiłki.

REKLAMA

Pod koniec lutego w Chinach zaczął także obowiązywać zakaz handlu i jedzenia dziczyzny. Tamtejszy „parlament” zatwierdził rządowy projekt „zniesienia złego nawyku nadmiernego spożywania dzikich zwierząt, by skutecznie zabezpieczyć zdrowie i życie ludzi”.

Handel dziczyzną był zakazany już pod koniec stycznia. Przyjęto bowiem odpowiednią dyrektywę, która miała obowiązywać „do końca sytuacji epidemicznej”. Wszystko dlatego, że zdaniem ekspertów koronawirus pojawił się w Wuhan na targu z dzikimi zwierzętami.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas epidemii SARS w latach 2002-2003. Wówczas jednak szybko doszło do wznowienia handlu dziczyzną. Chińczycy wciąż bowiem kultywują swoje nawyki żywieniowe.

Dokładne źródło pochodzenia nowego koronawirusa nie zostało jeszcze potwierdzone. Naukowcy podejrzewali już nietoperze, łuskowce i inne zwierzęta. W przypadku SARS to właśnie nietoperza zidentyfikowano jako „rezerwuar”. Za przeniesienie wirusa na ludzi obwiniono natomiast mieszkającego w Afryce cyweta. Gatunek ten był także w sprzedaży na targu w Wuhan.

Źródła: Twitter/nczas.com

REKLAMA