
Najazd migrantów na Grecję trwa. Tym razem straż graniczna stara się ich nie dopuścić do granic. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan o swojej stronie dał migrantom „zielone światło”. Na ponowną inwazję znowu najbardziej narażone są greckie wyspy leżące w pobliżu Turcji. Zwłaszcza Lesbos.
Mieszkańcy tej wyspy tymczasem stracili już do migrantów wszelką cierpliwość. Od tygodni na Lebos trwały starcia z migrantami, a teraz na wieść o nowej inwazji podpalono nawet dawny ośrodek rejestracji uchodźców ONZ.
Sami migranci nie są tu też bez winy. Grekami wstrząsnęły np. obrazy zdemolowanej i sprofanowanej na Lesbos cerkwi prawosławnej.
Między innymi takie zachowania spowodowały, że „goście” są teraz coraz mniej chętnie widziani. Dramatyczne sceny nie budzą już litości. Nawet wypisywane na kartonach wezwania „Merkel pomóż!” skonfrontowane ze scenami rzucania kamieniami w policję i straż graniczną, raczej echa nie wywołają.
Władze Niemiec ostrzegły uchodźców i migrantów, by nie starali się przedostać nielegalnie z Turcji do Unii Europejskiej przez jej zewnętrzną granicę, gdyż pozostaje ona zamknięta. Grecka straż oddała strzały. Szkoda, że Berlin i Bruksela nabyli mądrości po szkodzie.
Erdogan dość skutecznie zaszachował Europę wykorzystując dramat migrantów, ale jakiekolwiek ustępstwa spowodują, że z kilkunastu tysięcy migrantów na granicy zrobi się tsunami z setkami tysięcy. Wydarzenai takie jak na Lesbos rozlecją się po całej Europie.
Chrześcijańska kaplica na wyspie Lesbos… Tak ją potraktowali nielegalski z obozu "Moria".
Te zwierzęta nazywane są "ludźmi" lub "uchodźcami" i chcą mieć prawa. pic.twitter.com/SUAOegI47O
— Historia Fotografią Pisana (@Jan34733995) March 2, 2020