
Dwa lata przed zabójstwem Pawła Adamowicza działacze Młodzieży Wszechpolskiej rozdawali polityczne akty zgonu. Dokumenty wystawiono nie tylko Adamowiczowi, ale także 10 innym prezydentom miast. W rubryce „przyczyny śmierci” zamieszczono „liberalizm, multikulturalizm, głupotę”.
Wydawałoby się, że lewicowa histeria wokół śmierci Adamowicza już minęła. Jak się okazuje, absolutnie nie. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał orzeczenie dotyczące zażalenia decyzji z grudnia 2018 roku. Wówczas to Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście umorzyła śledztwo w sprawie działaczy Młodzieży Wszechpolskiej. Ci roznosili polityczne akty zgonu. Prokuratura stwierdziła, że nie popełnili przestępstwa.
Lewicowa strona była oburzona takim rozstrzygnięciem. Złożono odwołanie od decyzji, pod którym podpisali się m.in. członkowie rodziny Adamowicza.
Teraz gdański sąd ogłosił, że śledztwo będzie wznowione.
– Prokuratura będzie kontynuować to śledztwo. Decyzja sądu jest nie tylko ważna, ale i mądra. Owszem, polityka rządzi się swoimi prawami, ale nie może być zgody na bezkarność, na nienawistną agresję i poniżanie – przekonuje na Facebooku Piotr Adamowicz, brat Pawła.
Warto zauważyć, że postępowanie ruszy wyłącznie w kontekście politycznego aktu zgonu Pawła Adamowicza. W sprawie pozostałych prezydentów już nie. Czy więc Adamowicz stał się ikoną polskiej lewicy, którego nie wolno w żadnym kontekście i pod żadnym pozorem krytykować?
Decyzje o wznowieniu śledztwa poparł prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak:
Hejt podany w formie "happeningu", nie przestaje być mową nienawiści. Dlatego tego typu wystąpienia też muszą mieć swoje granice, a na ich przekraczanie powinno się zdecydowanie reagować. Inaczej przemoc słowna przerodzi się w czyn. https://t.co/ivEZvzXhUc
— Jacek Jaśkowiak (@jacek_jaskowiak) March 3, 2020
Źródła: wp.pl/nczas.com