
We Francji ministerstwo finansów zapowiada interwencję w sprawie gwałtownie rosnących cen masek i żeli na bazie alkoholu do dezynfekcji rąk. Wzrost cen sprzedaży tych produktów to oczywiście skutek paniki przed koronawirusem. „Ministerstwo uderza pięścią w stół” – piszą media.
Głos zabrał sam minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire, który oświadczył – „Nie zaakceptujemy żadnych spekulacji handlowych na epidemii koronawirusa”.
Tymczasem ceny maseczek i żeli higienicznych na bazie alkoholu we Francji uległy już podwojeniu, a nawet potrojeniu. Bruno Le Maire wezwał w związku z tym do swojej siedziby w Bercy przedstawicieli firm handlowych i producentów.
W sprawę zaangażowano też Dyrekcję Generalną ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (DGCCRF), która ma zbadać gwałtowny wzrost cen tych produktów. Powód jest prosty. Popyt przewyższył podaż, a magazyny są puste.
We Francji panuje jednak także ekonomia socjalistyczna i rząd może podjąć nawet decyzję o wprowadzeniu regulacji cen sprzedaży masek. Minister stwierdził, że dekret w tej sprawie jest już gotowy.
Źródło: Le Parisien