
Szef PKO BP Zbigniew Jagiełło zarabiał w zeszłym roku 16 tys. zł. Chodzi jednak nie o miesięczną pensję, ale o dniówkę. Oznacza to, że typowy Polak na umowie o pracę za minimalną krajową – gdyby oddawał całą wypłatę – taką kwotę uzbierałby po pół roku pracy.
PiS głośno mówi o „złodziejach zarabiających miliony”. Ale nie słychać nic o krezusach na państwowych spółkach pod ich władzą. A okazuje się, że taki szef PKO BP w jeden tylko dzień zarabia więcej, niż Polacy w wiele miesięcy.
„Fakt” sprawdził zarobki prezesów banków. Nie zamierzamy wnikać w prywatne firmy, które same o siebie dbają i korzystają z własnych środków. Oburzające jest jednak, jak potężne pieniądze przepuszcza się na państwowe instytucje z naszych podatków.
Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP w zeszłym roku zgarniał 16 tys. zł dziennie.
– Podobne pieniądze zarabiał prezes zrepolonizowanego banku Pekao SA. Michał Krupiński (39 l.), który odszedł ze stanowiska pod koniec listopada 2019 r., razem z odprawą w rok zgarnął 3,7 mln zł – zaznacza tabloid.
Gazeta przypomina także, że od trzech lat obowiązuje ustawa, która „miała obniżyć pensje szefów spółek z udziałem Skarbu Państwa”.
– Tymczasem, jak widać na przykładzie Jagiełły i Krupińskiego, ich wynagrodzenia, nie odbiegają znacząco od pensji prezesów w bankach komercyjnych – zaznacza „Fakt”.
Źródło: fakt.pl