Kolejna absurdalna akcja miejskich aktywistów. Zamkną ulicę przed szkołą

Zszokowana dziewczyna. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
Zszokowana dziewczyna. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

Szykuje się kolejna absurdalna akcja tzw. miejskich aktywistów. Tym razem zamkną ulicę przed szkołą, bo jak twierdzą dzieci maszerują do niej w „w kłębach spalin”.

Ulica zostanie zamknięta na pół godziny między 7.45 a 8.15. Akcję przeprowadzi fundacja „Rodzic w mieście” i inne podobne organizacje. Zaplanowała ją na piątek 20 marca, ale nie podała jeszcze przed którą ze szkół planuje zablokować ulicę.

Miejscy aktywiści uzasadniają akcję „bezpieczeństwem dzieci na ulicach”. Na długiej liście powodów podają między innymi, że robią to po to by pokazać że do szkoły można „przyjść spacerem, dojechać rowerem, hulajnogą czy komunikacją miejską”. Co ciekawe nie zauważają przy tym, że o ile z dojście spacerem będzie możliwe to dojazd autobusem już nie.

Aktywiści piszą też że robią to by:

– dzieci, które przyjeżdżają do szkoły rowerem lub przychodzą pieszo nie musiały przeciskać się przez zastawione samochodami chodniki;

– dzieci nie musiały wdychać spalin wprost z rur wydechowych samochodów zaparkowanych „na chwilę” na włączonym silniku

Zachęcają także do ruchu fizycznego i stawiają filozoficzne pytanie „czy dowożenie dziecka pod same drzwi szkoły to rzeczywiście najlepsze co dla nich robimy?”.

Nie mamy nic przeciwko ruchowi fizycznemu ani temu, że ktoś chce odprowadzać swoje dziecko do szkoły pieszo lub dowozić rowerem. Jego wybór.

Problem polega na tym, że zgodnie z lewicową „logiką” miejscy aktywiści chcą aby wszyscy podporządkowali się ich wizjom. Blokując ulicę siłą narzucają innym co mogą lub nie mogą robić. Na to zgody nie ma i być nie może.

 

4 KOMENTARZE

  1. Zapowiedź wykroczenia, czy jakiejkolwiek zbrodni nie powoduje braku odpowiedzialności za takie postępowanie. Mam nadzieję, że wszyscy zostaną ukarani mandatami lub grzywną.

  2. A te „spaliny” z rur wydechowych samochodów, to nie są przypadkiem certyfikowane i atestowane przez aktywistów brukselskich? Czyżby katalizatory brukselskich aktywistów były do d**py?

  3. Najlepiej niech ulica przed szkołą zostanie wyłączona z ruchu osobówek i parkowania – będzie bezpieczniej, zdrowiej i bez tłoku.

    • Ano!I po co komu było likwidowanie szkół na wsiach? Zdrowo było, dzieci miały dzień w dzień co najmniej godzinny spacer na świeżym powietrzu, w drodze do szkoły bratały się z okoliczną fauną i florą, z dala od dymiących kominów ich domostw… Taki Erasmus na pewno wyszedł by dzieciom na zdrowie. Czy Bruksela, a choćby i sama Spurek, tego nie widzi? Szkoły powinny być co najmniej 5 km za miastem.

Comments are closed.