Feministki na ulicach Argentyny rozwalają „patriarchat” [VIDEO]

Feministki w Buenos Aires Fot. Twitter Aude VM

Ubrane na zielono feministki wychodzą od kilku dnia ulice miast Argentyny i swoje protesty przeciągają poza dzień 8 marca. Kontynuacja zielonych manifestacji miała miejsce na ulicach Buenos Aires także w poniedziałek.

Hasła są dwa, w dodatku logicznie sprzeczne. Feministki popierają legalizację aborcji i potępiają przypadki… zabójstwa kobiet w ramach przemocy domowej. Wygląda na to, że bronią życia i jednocześnie są za zabijaniem, ale tylko tych bezbronnych i nienarodzonych. To wszystko nazywają w dodatku „postępem społecznym”.

Argentyńskie feministki uczyniły z zielonych chust symbol walki o „prawo” do zabijania nienarodzonych dzieci. Pojawia się też kolor fioletowy, jako symbol przemocy wobec kobiet. Kilkanaście tysięcy feministek zebrało się na Placu Majowym i pod Pałacem Kongresowym, w centrum stolicy.

Hasłem jest „rozwalmy patriarchat”. Menażeria i duża liczba haseł była dość podobna do tych, które można było zobaczyć 8 marca i w Warszawie. Jednak w Buenos Aires zaraz po 8 marca organizacje lewicowe wezwały jeszcze do „krajowego feministycznego strajku”.

Warto jednak dodać, że odpowiedzią na zielony kolor feministek był 8 marca także kolor błękitny. Tysiące ludzi zaopatrzonych w błękitne chusty także 8 marca uczestniczyło W Mszy św. w bazylice Notre-Dame-de-Lujan, ważnym miejscu pielgrzymkowym, 75 km na zachód z Buenos Aires, modląc się w obronie życia poczętego.

 

Te same scenariusze

Matka Boża z Lujan jest Patronką Argentyny, Paragwaju i Urugwaju. „Miliony Argentyńczyków i Argentyńczyków, wierzących i niewierzących, głęboko wierzą, że życie istnieje od chwili poczęcia” – padło w homilii ks. abp. Oscara Ojea.

Argentyna to kraj papieża Franciszka. Liczy 45 milionów mieszkańców. Do tej pory aborcja była legalna w przypadku gwałtu lub zagrożenia dla życia matki. Feministki stereotypowo twierdzą, że aborcje wykonuje się nielegalnie i podają wzięte z sufitu liczby o ok. 400 000 dokonywanych aborcjach, w „złych warunkach higienicznych”, etc.

W czerwcu 2018 r. Izba Deputowanych zatwierdziła legalizację aborcji do czternastego tygodnia ciąży. Jednak Senat zagłosował przeciw. Teraz nowy lewicowy prezydent Alberto Fernandez obiecał, że przedstawi parlamentowi kolejny projekt ustawy na rzecz rozszerzenia możliwości zabijania nienarodzonych dzieci do 14 tygodnia ich życia w łonie matki.

Strajk feministek ma te działania przyspieszyć. Ameryka Południowa jako niegdyś katolicki kontynent, zachowuje prawa do życia. Dominikana, Salwador, Haiti, Honduras i Nikaragua chronią np. życie poczęte integralnie. Lewica i „postępowe” organizacje starają się dokonać w latynoskim murze wyłomów i ich celem od pewnego czasu jest laicyzująca się Argentyna. 8 marca doszło też zadym wywołanych przez aborcjonistki w Chile i Meksyku.

Na całym świecie stosowane są podobne scenariusze działań i argumentacja. W Argentynie zajmuje się tym m.in. Amnesty International, na czele której stoi w tym kraju niestety osoba o polsko brzmiącym nazwisku – Mariela Belski. Jej zdaniem „prezydent usłyszał żądania kobiet, młodzieży i dziewcząt”.

5 KOMENTARZE

  1. Warto by odizolować tą bakterie, która powoduje degradację mózgu u kobiet. Może warto przeznaczyć na te badania odpowiednie środki finansowe a leczenie zakażonych objąć dotacjami NFZ? Upośledzone kobiety to obecnie już problem współczesnego społeczeństwa.

    • Hmmmmm, społeczności miejskie w średniowieczu, broniąc się przed zarazą, izolowały chore i nawiedzone- w tym wypadku ogłupiałe feministki – osobniki poza murami miejskimi.

  2. Wbrew temu, co można przeczytać powyżej, w działaniach tych feministek jest logika. Są przeciwko zabójstwom kobiet „w ramach przemocy domowej”, natomiast nienarodzone dzieci zabija się najczęściej poza domem, w wyspecjalizowanych ośrodkach. Natomiast dalszy logiczny wniosek jest taki, że argentyńskie feministki popierają pozadomową przemoc wobec kobiet. Nic, tylko lecieć do Argentyny:
    http s://www.youtube.com/watch?v=xghK28KJZZ0

Comments are closed.