
Świat panikuje z powodu koronawirusa. Covid-19 miejscami zbiera śmiertelne żniwo. We Włoszech, mimo nałożenia kwarantanny na pewne regiony, ilość chorych zwiększa się. Szpitale nie mieszczą wszystkich potrzebujących. Tymczasem wierni przypomnieli sobie o św. Franciszce Rzymiance. To patronka od zarazy.
Patronka od zarazy urodziła się w 1384 roku w Parione koło Rzymu. Chciała wstąpić do zakonu, ale szybko wydano ją za mąż.
Jej mężem został Wawrzyniec di Ponziani. Zamieszkała z mężem w jego bogatym pałacu.
Dobrobyt jednak w pewnym momencie się skończył. Podczas wojny króla Neapolu z papieżem pałac zrabowano, zaś św. Franciszkę i jej męża wygnano.
W latach 1413-1414 w Rzymie wybuchła zaraza. Franciszka pomagała i posługiwała przy osobach zarażonych. Sama nie zapadła na chorobę.
Po tym doświadczeniu przekonała męża do złożenia ślubów czystości. Potem, w 1425 roku założyła stowarzyszenie pomagające chorym, które w 1433 roku zatwierdził papież Marcin V.
Według różnych przekazów, święta oprócz pomocy potrzebującym, miała mistyczne wizje i zmysł proroczy. Ponadto miała także moc uzdrawiania chorych z fizycznych chorób.
Franciszka Rzymianka została kanonizowana w 1609 roku przez papieża Pawła V.